Głównym wydarzeniem weekendu było pierwsze trafienie Kacpra Potulskiego w Bundeslidze i to w meczu wyjazdowym z Bayernem. Nie były to tym razem dni obfite w bramki Polaków za granicą, gdyż trafiał jeszcze jedynie Mateusz Żukowski. Na uwagę zasługuje 10. czyste konto Mateusza Lisa, czym zrównał się z bramkarzem klasy światowej. Weekend nie przyniósł wielu wydarzeń, więc tym razem podsumowanie występów Polaków za granicą nie jest długie.
Gole
Drugi mecz Potulskiego w Bundeslidze i pierwszy gol
Bardzo miłą niespodziankę polskim kibicom i przede wszystkim Kacprowi Potulskiemu sprawił Urs Fischer. Nowy trener 1. FSV Mainz postanowił wystawić młodego defensora w podstawowym składzie na wyjazdowy mecz z Bayernem Monachium. Dla 18-latka był to drugi ligowy występ w tym sezonie, ale tym razem musiał zmierzyć się z najlepszym do tej pory rywalem w seniorskiej karierze. Potulski nie pękł i rozegrał bardzo dobre spotkanie, które zwieńczył golem na 1:1, w samej końcówce pierwszej połowy.
Do występu bliskiemu perfekcji zabrakło zachowania chłodnej głowy do końca spotkania. 1. FSV Mainz bardzo niespodziewanie prowadził na Allianz Arena 2:1 i Bayern miał wielkie problemy w drugiej połowie. Na pomoc przyszedł im niestety Potulski, który sprokurował rzut karny w 86. minucie. Jedenastkę wykorzystał Harry Kane i mecz zakończył się wynikiem 2:2. Jest to rysa na występie polskiego obrońcy, ale na pewno zbierze z tego wielkie doświadczenie, gdyż dużo było w te popołudnie pozytywów z jego strony.
Mateusz Żukowski z coraz mocniejszą pozycją w Magdeburgu
Cztery mecze w 2. Bundeslidze – trzy gole i jedna asysta. Bardzo dobry początek w Magdeburgu z całą pewnością przeżywa Mateusz Żukowski. W sobotę były zawodnik Śląska Wrocław ponownie wyszedł w podstawowym składzie i najpierw zanotował asystę, a w końcówce spotkania strzelił gola z rzutu karnego. Jego drużyna finalnie zremisowała u siebie 3:3 z Holstein Kiel. W dotychczasowych czterech ligowych spotkaniach, w których zagrał Żukowski, 1. FC Magdeburg zdobył siedem punktów. Dokładnie tyle punktów udało im się zdobyć wcześniej, przez 12 kolejek ligowych. Oby zatem był to początek lepszych czasów, z jak największym udziałem Polaków. Mamy tam jeszcze przecież Dariusza Stalmacha, który także zagrał w tym meczu, wchodząc z ławki w 69. minucie.











