Horror dla Realu Madryt!


Po niesamowitej końcówce i olbrzymich emocjach Real Madryt wywozi z Estadio Mestalla trzy punkty. Gracze Mourinho wygrali 3:2. Bramki dla gości zdobyli Benzema, Ramos i Ronaldo, a gospodarzom nadzieje na dobry rezultat dwukrotnie dawał Roberto Soldado.


Udostępnij na Udostępnij na

 To Valencia lepiej weszła w mecz, bo już w 1. minucie za sprawą Feghouliego przeprowadziła kapitalną akcję. Po jego dryblingu piłka spadła pod nogi Tino Costy, ten huknął potężnie, ale obok bramki. Real w pierwszych momentach tego meczu chciał chyba uśpić rywala, bo dopiero w 5. minucie na rajd lewą stroną zdecydował się Ronaldo. Przebiegł ponad 50 metrów, zagrał do środka do Benzemy, ten niestety poślizgnął się i akcja spaliła na panewce.

W 9. minucie Teixeira Vitienes podyktował rzut wolny dla Realu Madryt. Do piłki podszedł Xabi Alonso, zawiesił ją w polu karnym „Nietoperzy”, tam do Khediry zgrał ją Ramos, ale Niemiec uderzył bardzo anemicznie. Real szedł jednak za ciosem. W „szesnastce” tym razem znalazł się Benzema, ale w ostatniej chwili został zblokowany przez Jordiego Albę. Ale to nie był koniec. Podopieczni Mourinho znowu przejęli piłkę, ta zawędrowała do Lassa, który popisał się świetnym rajdem lewą stroną, wrzucona piłka po pierwszym zablokowanym strzale znowu doleciała do Benzemy, ale kolejny strzał Francuza okazał się niecelny.

Niestety, stwierdzenie, że Real Madryt na dobre obudził się z letargu, byłoby mocno na wyrost, bo choć klub ze stolicy zaczął kontrolować wydarzenia na boisku i dyktować tempo gry, to nie stwarzał sobie klarownych sytuacji bramkowych. Gospodarze tego pojedynku również nie mieli szans na pokonanie Casillasa. Z drzemki obudzić mogliśmy się dopiero w 19. minucie, kiedy to fantastycznym podaniem w pole karne popisał się Sergio Ramos. Gdyby w miejscu Khediry był choćby Ronaldo, mielibyśmy pewnie 0:1, jednak Niemiec zaplątał się we własne nogi i nawet nie oddał uderzenia na bramkę. Jednak już minutę później byliśmy obudzeni w stu procentach. Tym razem idealne podanie od Alonso otrzymał Benzema, przyjął sobie piłkę i huknął z całych sił po długim rogu, nie dając szans Diego Alvesowi. 0:1.

Dopiero w 28. minucie zadziałała lewa strona Valencii. Jeremy Mathieu dośrodkował, strzelał Tino Costa, ale piłka po rykoszecie wylądowała na rzucie rożnym. Po wrzutce zakotłowało się na chwilę w „szesnastce” Ikera, ale chwilę później „Królewscy” biegli już w przewadze z kolejną zabójczą kontrą, jednak Benzema po podaniu Ronaldo znalazł się na spalonym. Trzy minuty później Portugalczyk już nie szukał podania i oddał uderzenie na bramkę, które zablokował defensor.

I kiedy wydawało się, że kibice na Mestalla po strzale Portugalczyka będą mogli drzemać do samego końca pierwszej połowy, w 42. minucie bardzo ładne prostopadłe podanie Benzemy znowu trafiło pod nogi Ronaldo, jednak CR7 trafił w nogi Alvesa. Cisza na stadionie w trakcie pierwszej połowy była wręcz nienormalna, a taki stan rzeczy odpowiadał Mourinho i jego drużynie. Arbiter zdecydował się dać kibicom szansę na zażycie dawki kofeiny, aby na drugą odsłonę wyszli żywsi, kończąc pierwsze 45 minut.

Druga połowa rozpoczęła się niesamowicie ospale, kibice jednak nie zdecydowali się na szybką kawkę. Dopiero w 51. minucie świetnie z lewej strony znalazł się Mathieu, ale nikt nie przeciął jego bardzo dobrego dośrodkowania wzdłuż linii bramkowej. A Realowi taka nudna gra najwyraźniej pasowała, bo gracze Mourinho w ogóle nie angażowali się w akcje ofensywne. Za to piłkarze obydwu drużyn zaczęli się kopać i przepychać, przez co Teixeira Vitienes musiał wyciągnąć kilka żółtych kartek. Najgorsze, że w takim właśnie stylu upłynęło nam pierwsze 25 minut drugiej połowy.

To Valencia dyktowała grę, to Valencia była lepsza, ale co z tego, skoro jej akcje kończyły się na 30. metrze. Real postawił autobus na własnej połowie i ograniczał się do bardzo nielicznych kontr. Ale właśnie. Przyszła 72. minuta, z taką kontrą pomknął Ronaldo, wywalczył rzut rożny, z którego dośrodkował Mesut Oezil, a piłkę do siatki wpakował Sergio Ramos.  

„Nietoperze” odpowiedziały jednak bardzo szybko. Już trzy minuty później było 1:2, a przepięknego gola zdobył Roberto Soldado. Wychowanek Realu Madryt dobił uderzenie Pablo Hernandeza, ale trzeba przyznać, że zrobił to w sposób godny najwyższej uwagi. Gospodarze wyraźnie się rozkręcili, bo minęły kolejne trzy minuty, a znowu mógł paść gol. Gdyby nie świetnie ustawiony Marcelo, Jonas zapewne wpakowałby piłkę do siatki.

I znowu sytuacja się powtarza. Rzut rożny dla Valencii, zmarnowana sytuacja, piekielnie szybka kontra Realu, futbolówka podana do Ronaldo, Diego Alves również do niej pędził, ale Portugalczyk był szybszy, podbiegł z nią jeszcze kilka metrów i z ostrego kąta wyprowadził „Królewskich” na dwubramkowe prowadzenie. Niechaj wagę tego trafienia potwierdzi niesamowita wręcz radość Jose Mourinho, który aż wskoczył na plecy Jose Callejona rozgrzewającego się przy linii bocznej.

Po 25 minutach nudy ten mecz stał się fantastycznym widowiskiem. A w 83. minucie lekceważąca postawa Marcelo doprowadziła do kolejnego gola dla Valencii. Brazylijczyk był przekonany, że piłka wyjdzie na aut bramkowy, jednak doszedł do niej ofiarnie Pablo Hernandez, który dośrodkował do Roberto Soldado, a ten urwał się Sergio Ramosowi i zdobył swojego drugiego gola. Końcówka nabrała odpowiednich rumieńców. „Los Ches” dalej atakowali i dalej szukali bramki, która da im upragniony remis. I w 90. minucie Soldado wpakował piłkę do siatki, ale znajdował się na ewidentnym spalonym. Mestalla stała się w końcu taka, jaka powinna być przez cały mecz.

Piłkę meczową gospodarze mieli w czwartej doliczonej minucie spotkania. Rzut wolny z lewej strony zakończył się potężnym uderzeniem na bramkę Casillasa, które… no właśnie – realizator nie uraczył nas powtórką telewizyjną i nie można stwierdzić, czy piłka odbiła się od poprzeczki, czy w niesamowity sposób wybronił ją Casillas. W każdym razie Valencia miała później szansę na dobitkę, ale tę z linii klatką piersiową wybił za boisko Gonzalo Higuain. Piłkarze Emery’ego obskoczyli oczywiście sędziego, domagając się rzutu karnego, jednak ten podarował im tylko korner, po którym zakończył ten emocjonujący mecz.

Komentarze
~pablo (gość) - 12 lat temu

Brawo 3 pkt sa, i o to chodzi ;) ciezki mecz na
trudnym terenie, dobrze ze ta poprzeczka w 94 min nam
sprzyjala .HALA MADRID

Odpowiedz
~Hambek (gość) - 12 lat temu

Jestem kibicem Valencii i piłką sie już troche
zajmuje. Stąd wiem że, mistrzostwo będzie dla
Realu albo Barcy sprawa oczywista. Niesamowicie
szkoda mi tego meczu. Mou jak zawsze ma jakiś plan.
A ten był jasny: Gramy spokojnie, wręcz momentami
nudno, pamiętamy o defensywie i wykorzystujemy
kontry bo to super wychodzi. I tak się stało. Są 3
pkt. i to się liczy. Barca musi gonić. A co do
Valencii to jak to często bywa w tym sezonie
SKUTECZNOŚĆ ! Tak było np. z Chelsea i Barca.
Szkoda bo 3 pkt. były blisko !

Odpowiedz
~xxx (gość) - 12 lat temu

ja nie jestem kibicem ani ligi hiszpanskiej ani
Valencii a wiem, że mistrzostwo będzie Realu albo
Barcy oO Cały świat to wie tak nawiasem mówiąc.

Odpowiedz
~HunT3R (gość) - 12 lat temu

Jestem fanem Realu Madryt, wiem, Barcelona to lepszy
klub, ale real nie jest dużo gorszy. Ciesze sie że
wygrał bo Valencia nie jest najsłabszym klubem, a
jeszcze grała u siebie, real pokazał tu klasę .

Odpowiedz
~Fan Barcy (gość) - 12 lat temu

Jestem fanem Barcy jak powyżej w tytule i powiem
szczerze że udało się Realowi w tym meczu. Mieli
szczęście że wygrali bo zanosiło się na Mestalla
na remis a może nawet i na wygraną Valencii. Nie
oglądałem tego meczu ale jak przeczytałem że
Valencia powinna mieć 2 rzuty karne w tym meczu to
sobie pomyślałem kto ten mecz sędziował. I
jeszcze Higuain wybił piłkę z linii bramkowej no
to już paranoja. Jak ten Real wygrał ??

Odpowiedz
~Hambek (gość) - 12 lat temu

Chyba troche ci nie wychodzi to czytanie. Bo sam
napisalem że Real albo Barca beda miały mistrza, co
chyba oczywiste, także świata nie odkryłem. A ty
mi tu wyskakujesz że wielką rzecz napisalem. No
Brawo ! Udało ci się to !

Odpowiedz
~HM! (gość) - 12 lat temu

do Fan Barcy:
nie ogladales, to sie nie udzielaj. zanosilo sie na
remis? raczej nie, widac bylo tylko skandaliczne
wymuszanie decyzji na arbitrze, co nie przynioslo
skutku - sedzia byl swietny, ocenilbym go na ocene
5+, nie 6, bo oba zespoly nie powinny ukonczyc tego
meczu w 11. sprawiedliwe zwyciestwo Realu, na ktore w
pelni zasluzyli. pilkarze Valencii pokazali za to jak
sa zalosni...
pozdrawiam.

Odpowiedz
~MAJU (gość) - 12 lat temu

"W każdym razie Valencia miała później szansę na
dobitkę, ale tę z linii klatką piersiową wybił
za boisko Gonzalo Higuain. Piłkarze Emery’ego
obskoczyli oczywiście sędziego, domagając się
rzutu karnego, jednak ten podarował im tylko korner,
po którym zakończył ten emocjonujący ". JESTES
ZAŁOSNY ALBO STRONNICZY. MASZ POTWIERDZENIE
http://www.youtube.com/watch?v=PpYxxyYLg4Y&feature=re
lated

Odpowiedz
~dddd (gość) - 12 lat temu

Strój czerwony kompletnie nie pasuje do realu

Odpowiedz
~Ewidentyjarny (gość) - 12 lat temu

http://www.youtube.com/watch?v=PpYxxyYLg4Y
CZerwona dla Higuana

Odpowiedz
~typp (gość) - 12 lat temu

Indywidualna Ręka !!! Powinien być podział
punktów!!! i by było równo w tabeli !!! Valencia
został poszkodzona :( nielubie ani Realu, ani
Valencii, ale myślę, że tu powinien być podział
:( Visca el Barca !

Odpowiedz
~man utd (gość) - 12 lat temu

dobrze ze real wygral moze wreszcie wygrac lige
hiszpanska HALA MADRIT!!!!!!!!!!

Odpowiedz
~Jaro (gość) - 12 lat temu

Nieważne czy był karny czy nie, Valencia
zasłużyła na remis w tym meczu ale jak się
popełnia takie błędy w defensywie (chodzi mi o
drugą połowę meczu) to niestety ale o remisie nie
może być mowy. Swoją drogą to piłkarze Realu
powinni szczególnie podziękować bramkarzowi
Valencii (Diego Alvesowi) za współudział przy
bramce CR7 oraz opatrzności, która nad nimi
czuwała. Moim zdaniem błędy popełnił też trener
Emery, który nie wystawił do pierwszego składu
Pablo Hernandeza i Jonasa. I tak twierdzę, że Real
prędzej czy później się potknie...

Odpowiedz
~szwajc1212 (gość) - 12 lat temu

Tak tak zmęczona drużyna co nie gra w piłkę
strzela trzy bramki na trudnym terenie a wynikiem są
tego tylko błędy rywali . Myślałem że padnę jak
orłowski krzyczał " fantastycznie messi " po
kolejnej zmarnowanej setce Argentyńczyka hehe. Jak
zszedł arbeloa to wspomniany już pan leszek
stwierdził że Hiszpan jest bez sił ( kiedyś
podobnych słów użył w stosunku do ronaldo a
następnie portugalczyk strzelił trzy bramki ) .
Takich historii nie słyszałem o żadnej drużynie
na świecie a tym bardziej jeśli jest to jedna z
mocniejszych ekip globu .

Odpowiedz
~Jaro (gość) - 12 lat temu

Radzę zajrzeć do pomocy naukowych byś się
dowiedział co to jest konstruktywna krytyka, zawsze
chwalisz ślepo Real niezależnie od tego co
prezentuje na boisku a Valencii należał się
remis...

Odpowiedz
~szwajc1212 (gość) - 12 lat temu

A wy zawsze krytykujecie np 6 do 0 w wyjazdowym meczu
lub tego co ustala rekord w bramkach ligi za grę .
To wydarte punty ale są i takich nie brak żadnej
ekipie na świecie .

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze