W ostatnich latach bardzo modne są polskie obozy szkoleniowe. Odbywają się one w polskich miastach pod koordynacją czołowych europejskich klubów. Na takie przedsięwzięcie od lat stawia Borussia Dortmund, która co roku w maju przygląda się młodym talentom w Warszawie. Również Bayern Monachium otwiera się na Polskę, tegoroczny obóz FC Bayern Youth Cup w Białymstoku był tego najlepszym przykładem. Czy teraz czas na kluby holenderskie?
Feyenoord buduje szkółki piłkarskie w Polsce, na pierwszy rzut Gdańsk
Pierwsza szkółka Feyenoordu Rotterdam zostanie zbudowana w Gdańsku. Ma ona na celu wyszukiwanie i jednocześnie szkolenie dzieci, którzy mogą potencjalnie wyrosnąć na znaczących piłkarzy. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z planem, to w przyszłości mają powstać kolejne szkółki talentów w całej Polsce.
Wydarzenia poprzedzające aktywację i marketing są już w toku, a pełne działania mają się rozpocząć we wrześniu 2018 roku – informuje portal Feyenoord24.net.
Eredivisie – szlifiernia talentów
Liga holenderska jest bardzo dobrym środowiskiem do dalszego rozwoju zawodników. Oczywiście trenerzy Feyenoordu będą co jakiś czas wybierali najlepszych, wyróżniających się graczy z ich szkółki i zabierali na testy z pierwszą drużyną. Nie będzie więc potrzebny zbyt długi proces aklimatyzacji i uczenia się taktyki oraz odpowiednich zachowań, ponieważ już w szkółce piłkarze będą tych zasad nauczeni.
Jeszcze nie tak dawno mieliśmy wielu Polaków, którzy spędzali początki swojej kariery w Holandii. Dzięki temu zostali wypromowani do lepszych klubów: Jerzy Dudek (Liverpool), Euzebiusz Smolarek (Borussia Dortmund), Arkadiusz Milik (SSC Napoli).
Po transferze Milika o Eredivisie zrobiło się w Polsce bardzo cicho. To również chcą zmienić Holendrzy, którzy z wielkim uznaniem patrzą na przeszłość zawodników z Polski. Większość z nich trafiła później do lepszego klubu za duże pieniądze. Oczywiście są od tego wyjątki, ale jednak jest ich mało.
Holandia – najlepsze miejsce dla zawodników pomiędzy klasą juniorską a zawodową?
W ostatnich latach Polska bardzo straciła, jeśli chodzi o rodzimych zawodników. Nie tylko z tego powodu, że poodchodzili z ekstraklasy, ale głównie dlatego, że skoczyli od razu na głęboką wodę. Wybierali dla siebie zbyt mocne kluby, w których nie potrafili się przebić do kadry meczowej, a co dopiero do pierwszego składu. Tak było chociażby z Bartkiem Kapustką, który od mistrzostw Europy 2016 przepadł, możemy powiedzieć, że zmarnował dwa lata swojej kariery. Nie grał zbyt dużo zarówno w Leicester City, jak i w SC Freiburg. Podobnie sytuacja ma się z Grzegorzem Krychowiakiem, jego od Euro 2016 również nie mieliśmy okazji widywać zbyt często na placu gry.











