Holandia po ciekawym meczu pokonała Słowację i wywalczyła awans do 1/4 mundialu. Bramki dla Holendrów strzelali Robben i Sneijder, honorową bramkę dla podopiecznych Vladimira Weissa zdobył z rzutu karnego Robert Vittek. Słowacja żegna się z mundialem z podniesionym czołem.
Początek był interesujący. Obie drużyny starały się grać odważnie. To mogło podobać się kibicom, zwłaszcza że wszyscy spodziewali się po tym spotkaniu jednostronnego widowiska. To Holendrzy mieli odgrywać główną role, lecz Słowacy nie bardzo chcieli się z tym pogodzić. Już w 2. minucie strzelał Jendrisek, dwie minuty później uderzał Hamsik, jednak obie próby były niecelne. „Pomarańczowi” doszli do głosu w 10. minucie meczu. Groźnie strzelał Sneijder, lecz Mucha był na posterunku.

17. minuta spotkania przyniosła pierwszą bramkę w tym spotkaniu, a bohaterem był nikt inny jak Arjen Robben. Skrzydłowy Bayernu Monachium doszedł do fenomenalnego długiego podania od Wesleya Sneijdera na prawej stronę boiska, po czym popędził z piłką w kierunku środka i mocno uderzył z 20 metrów na bramkę Jana Muchy. Piłka poszybowała w dolny róg słowackiej bramki i bramkarz warszawskiej Legii nie był w stanie uratować swojego zespołu przed utratą gola.
Przed przerwą żadna z drużyn nie forsowała tempa. Po stracie bramki to Słowacy byli częściej przy piłce, lecz ich nieliczne akcje nie przyniosły zbyt dużego zagrożenia pod bramką Stekelenburga. Holendrzy natomiast starali się długo rozgrywać piłkę na własnej połowie, czekając na gwizdek sędziego, kończący pierwszą odsłonę tego spotkania. W ostatnich minutach pierwszej części gry szansę miał jeszcze van Persie, lecz jego strzał po dokładnym podaniu van Bommela minął bramkę Jana Muchy.
Druga połowa rozpoczęła się od dwóch doskonałych sytuacji dla podopiecznych Berta van Marwijka. Najpierw w 50. minucie strzelał Robben i Mucha znanym tylko sobie sposobem wybił piłkę końcami palców na rzut rożny. Po chwili zrobiło się jeszcze goręcej i znów w roli głównej wystąpił Arjen Robben. Tym razem holenderski skrzydłowy podawał na piąty metr, tam czekał już Mathijsen, który strzelił mocno i celnie, ale Jan Mucha popisał się doskonałą interwencją i po raz kolejny uratował Słowaków przed utratą bramki.












