Holandia wygrała 2:1 w towarzyskim spotkaniu z reprezentacją Anglii. „Synowie Albionu” wyszli na prowadzenie za sprawą gola Jamiego Vardy’ego. Dla „Oranje” strzelali Janssen i Narsingh. Anglicy nie potrafią wygrać z Holendrami od 1996 roku.
Anglicy przystępowali do spotkania z Holendrami uskrzydleni zwycięstwem nad Niemcami sprzed kilku dni. Ogólnie rzecz biorąc, „Synowie Albionu” są ostatnio w znakomitej dyspozycji. Spośród ostatnich 17 spotkań przegrali tylko jedno, z Hiszpanią. W porównaniu z meczem z Niemcami doszło w składzie Anglików do kilku zmian. Zabrakło między innymi tria z Tottenhamu – Alliego, Kane’a i Diera. Od 1. minuty wystąpił natomiast rewelacyjny Jamie Vardy.
Reprezentacja Holandii jest w trakcie przebudowy. Po nieudanych eliminacjach do mistrzostw Europy następuje w kadrze „Oranje” zmiana pokoleniowa. Młodzi zawodnicy kraju tulipanów mają się ze sobą ogrywać, by z powodzeniem walczyć o awans na mistrzostwa świata w Rosji. Selekcjoner Holendrów – Danny Blind – wciąż próbuje różnych wariantów i prowadzi selekcję do wspomnianych już eliminacji. Zaledwie czterech zawodników (Willems, Blind, Bruma i Veltman), którzy rozpoczęli to spotkanie w pierwszej jedenastce, wystąpiło od 1. minuty w spotkaniu z Francją cztery dni wcześniej.
Mecz rozpoczął się od minuty ciszy poświęconej pamięci Johana Cruyffa. Podobny gest miał miejsce w 14. minucie, kiedy to cały stadion powstał i oklaskami uhonorował zmarłego niedawno piłkarza. Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych. Obie drużyny grały wolno i czytelnie. Żadna z nich nie kwapiła się, by przejąć inicjatywę nad spotkaniem. Anglicy grali bardzo wąsko. Boczni obrońcy rzadko podłączali się do akcji ofensywnych. To ułatwiało sprawę Holendrom, którzy bez problemów rozbijali próby ataków gospodarzy. Ponadto w momencie, gdy to kadra „Oranje” miała piłkę, „Synowie Albionu” nie stosowali tak wysokiego pressingu, jak to miało miejsce w przypadku starcia z Niemcami. Jako że Holendrzy również w ofensywie nie błyszczeli, mieliśmy do czynienia z niezbyt ciekawymi 30 minutami. Jedynym wartym odnotowania wydarzeniem jest niesłusznie nieodgwizdany dla „Oranje” rzut karny po faulu Danny’ego Rose’a.











