Prezes Bayernu Monachium, Uli Hoeness, zaapelował do kibiców bawarskiego klubu, aby nie oczekiwali niczego nie z tej ziemi po Javim Martinezie tylko ze względu na kwotę, którą trzeba było za niego zapłacić.
Były już zawodnik Athleticu Bilbao przybył na Allianz Arena aż za 40 milionów euro. Hoeness uważa jednak, że zadaniem Hiszpana jest obrona dostępu do własnej bramki, a nie czarowanie kibiców ofensywnymi akcjami w stylu Lionela Messiego czy Cristiano Ronaldo.
– Nie można oczekiwać od niego, że będzie grał jak Messi czy Ronaldo tylko dlatego, że kosztował nas 40 milionów euro. Wydaliśmy tyle pieniędzy, ponieważ taka była klauzula. W normalnym wypadku zapłacilibyśmy za niego jakieś 10, 15 milionów euro – powiedział.
– Jego pracą jest bronienie dostępu do naszej bramki i sprawienie, żebyśmy tracili jak najmniej goli. Dlatego nie możemy porównywać go do Messiego i Ronaldo – dodał.








