Prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness jest przekonany, że jego klub jest jednym z nielicznych na świecie, które są w stanie pokonać Barcelonę. 59-latek wierzy, że kluczem do przełamania hegemonii Katalończyków są wychowankowie bawarskiego zespołu.
21-letni pomocnik jest jednym z najlepszych młodych zawodników na świecie i to właśnie on i jemu podobni zawodnicy poprowadzą Bayern do sukcesów. Barcelona ma opinię jednej z najlepiej pracujących z młodzieżą drużyn na całym świecie. Katalończycy dają szanse swoim wychowankom, którzy potem odgrywają bardzo ważne role w zespole i prowadzą klub do kolejnych sukcesów. Prezes „Bawarczyków” twierdzi, że jego klub powinien w tym kontekście być wymieniany tuż obok hiszpańskiego giganta.
– Ludzie dostrzegają tylko sukcesy Barcelony i ich pracę z młodzieżą. Jednak my też jesteśmy na tym polu świetnie zorganizowani. Mamy Bastiana Schweinsteigera, Philippa Lahma, Thomasa Muellera, Holgera Badstubera, Toniego Kroosa i Davida Alabe. To przecież świetni zawodnicy, których w całości wychował i ukształtował Bayern – powiedział Hoeness w rozmowie z niemiecką gazetą „DPA”.
– Najbardziej zdumiał mnie postęp, jakiego dokonał Kroos. W ostatnim czasie stał się jednym z najlepszych pomocników świata. Jeśli chcesz dogonić Barcelonę, to potrzebujesz właśnie takich piłkarzy jak on.
Hoeness stwierdził także, tym razem w rozmowie z portalem SkySports.com, że głównym celem Bayernu na ten sezon jest wygranie Ligi Mistrzów, której finał rozgrywany będzie na Allianz Arena w Monachium.
– Normalnie za każdym razem powtarzam, że najważniejsze są rozgrywki ligowe. Są najbardziej przewidywalne i zawsze jesteśmy głównym faworytem do mistrzostwa. Jednak, gdy finał Ligi Mistrzów rozgrywany jest w Monachium, a to zdarza się tylko raz w zawodniczej karierze, to nie mamy wyjścia i musimy zmienić nasze cele. W tym momencie za najważniejsze rozgrywki uważamy Ligę Mistrzów i nie ma się co dziwić.
– Jesteśmy klubem, który jest zaprogramowany do odnoszenia sukcesów, i to się nie zmieni. Nie mamy nawet długów, jak większość europejskich zespołów. Przez długi czas byliśmy z tego powodu traktowani nieco inaczej, ludzie dziwnie się na nas patrzyli. W Europie kluby nie umieją już funkcjonować bez ciągłego zadłużania się. Wierzę jednak, że dzięki temu nadejdzie czas Bayernu i Uliego Hoenessa. W końcu wejdą w życie zasady ograniczające wydawanie pieniędzy i zamiast do banków, po kredyty kluby będą musiały sięgnąć do własnej sakiewki – zakończył prezes bawarskiego giganta.








