18 – tyle lat czekało Atletico Madryt na to, by samodzielnie objąć prowadzenie w tabeli ligi hiszpańskiej. „Los Colchoneros” dzięki fantastycznemu zwycięstwu 4:0 nad Realem Sociedad i utracie punktów przez Real i Barcelonę odskoczyli swoim największym rywalom na trzy oczka. Dlatego teraz wszyscy musimy kibicować Atletico.
„Cholo” Simeone faktycznie czyni cuda. Argentyńczyk sprawił, że „Los Rojiblancos” grają futbol spektakularny, futbol – ach, to wyświechtane określenie – totalny. Ale taka jest prawda. Nie ma obecnie w Hiszpanii, a może i w całej Europie, zespołu, który byłby tak zorganizowany. Nie można porównać Atletico do rozpędzonych Chelsea czy Manchesteru City, do dewastujących Bayernu i Juventusu, bo Atletico jest całkowicie różne. W Europie nie ma drugiego takiego klubu. Dlatego teraz wszyscy musimy kibicować Atletico.

Stołeczna drużyna bazuje przede wszystkim na kolektywie. Tak, to kolejne wyświechtane określenie. Jednak w przypadku „Los Colchoneros” przestają one takie być. Atletico wyniosło futbol, uważany za podręcznikowy, na inny poziom. Diego Simeone sprawił, że Primera Division znowu stała się ciekawa. I to nie na chwilę. Miejmy nadzieję, że na zawsze. A przynajmniej dopóki na ławce trenerskiej Atletico zasiadał będzie szalony „Cholo”. Każdy podręcznik piłkarski będzie mówił o potędze pressingu, o intensywności w grze. Najnowsze dorzucą również to, aby pierwszymi obrońcami zespołu byli napastnicy. Co bardziej zuchwałe księgi dorzucą parę stron o zuchwalstwie właśnie. A tego w grze i drużynie Atletico jest całe multum. Diego Simeone przekazał madryckiemu zespołowi całego siebie, a za uosobienie siebie na murawie wybrał Diego Costę. Wybór po prostu doskonały. Atletico sprawiło, że całkiem inaczej patrzymy na te rzekomo puste słowa o kolektywie i zrozumieniu w szatni. Dlatego teraz wszyscy musimy kibicować Atletico.
Zastanawiająca może być tylko jedna sprawa. Czy ekipa z Vicente Calderon będzie potrafiła utrzymać tę formę, a przede wszystkim tę intensywność, do końca sezonu. Rok temu „Los Rojiblancos”, kolokwialnie mówiąc, spuchli w drugiej rundzie i nie byli w stanie dotrzymać kroku Realowi i Barcelonie. Teraz, po porażce „Barcy” z Valencią, zauważalne są preferencje bukmacherów. Ich podejście do kwestii tytułu mistrzowskiego radykalnie się zmieniło. Za każde postawione euro na Atletico otrzymamy ich aż cztery. W przypadku postawienia takiej samej kwoty na Real lub Barcelonę otrzymamy 2.30 euro. Coś tutaj chyba jest nie tak. Dlatego teraz wszyscy musimy jeszcze bardziej kibicować Atletico…
Duopol w La Liga był już nudny. Gran Derbi nie wzbudzały takiego zainteresowania, a liga ciągnęła się jak flaki z olejem. Co jakiś czas ktoś tam się podniecił, że Pique wpieprzył swojaka, a Real znowu sfarcił (czy coś w tym stylu), ale tak czy siak każdy wiedział, że sprawa tytułu rozegra się pomiędzy Kastylią a Katalonią. Dlatego, przede wszystkim dlatego, warto trzymać kciuki za Atletico. Za drużynę, która w tym momencie swoim stylem gry i filozofią bije na głową zarówno team „Taty” Martino, jak i Carlo Ancelottiego. Barcelona i Real w ogromnej mierze zależą od indywidualności. Błyśnie Ronaldo, błyśnie Messi, Bale’owi uda się wolny – och, fajnie, wygraliśmy. Atletico to jedyny monolit w tej lidze. Jednak i dla „Cholo” nadejdzie chwila prawdy… Zbliżają się kluczowe tygodnie. Mecze z Realem w Pucharze i w lidze, a do tego rozgrywki Ligi Mistrzów. Kadra – to jedyna rzecz, która może działać na niekorzyść Atletico. Niemniej jednak, dla dobra wszystkich, niechaj opatrzność ustrzeże „Los Rojiblancos” od urazów. Niech w końcu coś w tej lidze się zmieni. Po prostu: niech Atletico zdobędzie tego majstra!











