Po krótkiej przerwie wracają rozgrywki o Puchar Króla Hiszpanii. Wśród par 1/8 finału mamy kilka szczególnie interesujących. Na Estadio Santiago Bernabeu przyjedzie nowobogacka Malaga, na Camp Nou nadspodziewanie mocna Osasuna, a na Mestalla jak zwykle groźna Sevilla.
Albacete – Athletic
Drużyna Albacete Balompie, która niedawno w niezłym stylu rozprawiła się z Atletico Madryt, w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Króla podejmie na własnym terenie Athletic Bilbao. Baskowie w poprzedniej rundzie pokonali innego trzecioligowca – Real Oviedo. Faworyt jest jeden. „Lwy” to nie „Los Colchoneros”, oni nie zlekceważą słabeusza, im nie zabraknie motywacji. Oni zagrają od pierwszych minut najmocniejszym składem.

Marcelo Bielsa ma powody do radości, bo do zdrowia wrócili trzej kontuzjowani gracze. Igor Martinez pauzował od września, lecząc kontuzję kolana. Llorente urazu nabawił się przed miesiącem, a de Marcos dwa tygodnie temu. Występ pierwszego z nich stoi pod znakiem zapytania, być może dostanie od trenera kilkanaście minut. Z kolei Fernando i Oscar na pewno zagrają z Albacete. „Król Lew” prawdopodobnie wejdzie z ławki, ale i tak powinien sobie sporo pograć. Jego powrót to zbawienie dla Bilbao. Drużyna z San Mames będzie teraz o niebo groźniejsza. O ile bez niego Baskowie zaliczali sporo wpadek – głównie przez marną skuteczność – to z nim ten problem zniknie. Albacete będzie musiało dokonać cudu.
Żeby mieć w ogóle szanse w dwumeczu, trener trzecioligowca będzie musiał maksymalnie zmotywować swoich zawodników. Jeśli Victor Curto zagra tak jak z Atletico, jeśli Calle będzie ciągle tak dobry, jeśli Campos w bramce będzie przez 180 minut Ikerem Casillasem, to może, może się uda. Powtarzam – szanse są malutkie. 10%?
Real Madryt – Malaga
Pierwszy z hitów 1/8 finału. Madrytczycy w poprzedniej rundzie bez trudu rozbili Ponferradinę. Malaga z kolei strasznie męczyła się z Getafe. W pierwszym meczu wygrała 1:0, w drugim zremisowała 2:2. Andaluzyjczycy od dłuższego czasu nie są w stanie ustabilizować formy i na Bernabeu przyjadą raczej bez szans na ugranie czegokolwiek.
„Los Blancos” na własnym stadionie zwykle prezentują się znakomicie. Ich średnie statystyki oscylują wokół czterech goli na mecz. Jose Mourinho nie ma wielkich problemów z kontuzjami. Co prawda do gry niezdolni są Angel Di Maria i Sergio Ramos, ale nie są to sprawy, które martwiłyby portugalskiego trenera. W obronie może zagrać niesamowity jak na swój wiek Varane. W pomocy szansę dostanie Mesut Oezil. Tak, Niemiec zagra tylko dlatego, że kontuzjowany jest Angel. Były piłkarz Werderu Brema stracił miejsce w wyjściowej jedenastce na rzecz Jose Callejona. Można spodziewać się, że Mourinho dokona jeszcze kilku kosmetycznych zmian kadrowych, ale to ciągle będzie once de gala. Real Madryt ma wiele żelaznych jedenastek, a jedna jest mocniejsza od drugiej.












