Na miano prawdziwego hitu 21. kolejki TME z całą pewnością zasługuje spotkanie w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Lecha. Obie drużyny w tym sezonie bardzo rozczarowują, ale to nie zmienia faktu, że przed nami niezwykle prestiżowa rywalizacja.
– Dla nas jest to mecz o być albo nie być. Dla Wisły i jej kibiców to kluczowy pojedynek w tym sezonie. Chcemy wygrać drugie spotkanie z rzędu, żeby nabrać pewności siebie i dołączyć do tej czołówki – świadom wagi spotkania jest nowy szkoleniowiec Wisły, Michał Probierz, który przed tygodniem zaliczył doskonały debiut. Krakowianie pod jego wodzą pokonali w Gdańsku Lechię 2:0 i wreszcie zaprezentowali kawał dobrego futbolu. A że wcześniej było z tym słabo, przekonują wyniki i miejsce Wisły w tabeli. Zaledwie szósta lokata to z całą pewnością nie jest to, czego przed sezonem oczekiwali sympatycy krakowian.

– Przegrywając tutaj, Lech odpada z jakiejkolwiek rywalizacji – zapowiada Probierz, ale sam musi pamiętać o tym, że obiekt Wisły nikogo już nie przeraża. Raptem pięć wygranych i tyle samo porażek na swoim stadionie to wynik co najmniej mizerny. Dość powiedzieć, że piłkarze ze stolicy Małopolski więcej punktów niż u siebie zdobyli właśnie na wyjeździe. Co więcej, Wisła ostatnie dwa spotkania w Krakowie przegrała, nie strzelając żadnej bramki! Trzeciej porażki z rzędu żaden sympatyk klubu z ulicy Reymonta sobie po prostu nie wyobraża. Probierz ma jednak więcej zmartwień. Niemal na pewno wykluczony jest występ Genkova, natomiast wciąż nie wiadomo, czy zdolny do gry będzie gwiazdor i najlepszy piłkarz zespołu, Maor Melikson. – Nie ułatwimy debiutu trenerowi Lecha – odgraża się nowy szkoleniowiec wiślaków.
W rzeczy samej to nie będzie łatwy debiut dla Mariusza Rumaka, który objął schedę po nielubianym w Poznaniu Bakero. Nowy trener Lecha swój chrzest bojowy mógł mieć przed kilkoma dniami, ale wówczas spotkanie z Górnikiem Zabrze zostało odwołane z powodu żałoby. Teraz rywal będzie z najwyższej półki. Lech, podobnie jak Wisła, w tym sezonie piekielnie rozczarowuje. Mistrz Polski sprzed dwóch lat w tabeli jest dopiero na dziewiątym miejscu, a do prowadzącej Legii traci już jedenaście punktów. Z marzeniami o mistrzostwie w Poznaniu już się raczej pożegnano, ale to nie oznacza, że walka się skończyła. Priorytetem na koniec sezonu jest miejsce, które pozwoli zagrać w europejskich pucharach. Ewentualna wygrana w Krakowie będzie milowym krokiem, by tak się stało.












