Przed piątą serią zmagań w portugalskiej Liga Sagres mówiło się głównie o derbowym meczu dwóch wielkich firm z Lizbony. Tymczasem na innych stadionach kibice obserwowali sporo walki i ciekawego futbolu. Były piękne bramki, wielkie zwycięstwa i sporo kartek.
Walka na początek
5. kolejkę gier rozpoczęło spotkanie dwóch drużyn, które mają walczyć w tym sezonie o awans. SC Olhanense podejmowało Portimonense SC. Gospodarze, których gra w tym sezonie wygląda nadzwyczaj dobrze, chcieli zagrać chociażby tak jak w ostatniej kolejce, gdy zremisowali bezbramkowo ze Sportingiem Lizbona. Plan udało się wykonać znakomicie.
Olhanense było drużyną lepszą pod każdym względem. Prowadzenie zespołowi prowadzonemu przez Dauto Faguirę dał Paulo Sergio. Filigranowy napastnik strzelił tym samym drugą bramkę w obecnych rozgrywkach. W 56. minucie prowadzenie podwyższył Djalmir. Kolejne minuty to walka i wiele nieczystej gry, czego skutkiem czerwona kartka dla piłkarza gości, Ivanildo.
Olhanense po pięciu spotkaniach jest w czubie tabeli. Co prawda sezon jeszcze w pełni się nie zaczął, ale chwil radości, jakie przeżywają fani z Estadio Jose Arcanjo, nikt im nie zabierze.
Wielka forma w Guimaraes
Powody do radości mają także ludzie związani z klubem z Guimaraes. Miejscowa Vitoria, klub, który swego czasu reprezentował Marek Saganowski bądź podpora defensywy krakowskiej Wisły Cleber, radzi sobie jak na razie znakomicie. Wysokie miejsce w tabeli to doskonały prezent dla kibiców z okazji 88. urodzin klubu.
Po dwóch bezbramkowych remisach na początek przyszły trzy kolejne zwycięstwa. Tym razem podopieczni Manuela Machado zostawili w pokonanym polu Uniao Leiria. Jedyną bramkę strzelił brazylijski napastnik Rogerio Alves. Sporo pracy w tym spotkaniu miał sędzia Luis Catita, który pokazał kilka żółtych i jedną czerwoną kartkę.
Już za dwa tygodnie Vitorię czeka najtrudniejszy test w tym sezonie. Naprzeciw stanie FC Porto.
Końcowy dramat Bragi
Na kolejne zwycięstwo liczyli kibice Sportingu Braga. Tym razem rywalem było Pacos de Ferreira. Braga rozpoczęła zgodnie z planem, bo już w 11. minucie gola strzelił Moises Pinheiro. Do przerwy piłkarze gości grali futbol, do jakiego przyzwyczaili nas w poprzednich spotkaniach, w których byli do bólu skuteczni.
Kiedy w 54. minucie na 2:0 podwyższył Luis Aguiar, wydawało się, że kolejny raz trener Domingos Paciencia będzie mógł być zadowolony ze swoich podopiecznych. Jednak w 68. minucie bramkę kontaktową zdobył Wanderson Baiano.
Jednak nawet po tej bramce Braga nadal grała futbol taki, do jakiego wszyscy są w tym klubie przyzwyczajeni. Kiedy kibice powoli opuszczali Estadio da Mata Real, zdarzył się cud gospodarzy. Bramkę w ostatniej minucie strzelił Javier Cohene.
Piłkarze Bragi zremisowali wygrany mecz. Teraz taką stratę punktową można sobie co prawda odbić świetnym meczem w następnej kolejce, ale na koniec sezonu dwa punkty stracone w Pacos de Ferreira mogą być najważniejszymi punktami w sezonie.










