31. kolejka Primera Division przyniesie kibicom emocje głównie z powodu korespondencyjnej rywalizacji o najniższe miejsce na podium pomiędzy Valencią i Malagą. Przynajmniej na papierze największym hitem wydaje się starcie Barcelony i Athleticu, ale Baskowie na Camp Nou przyjadą niecałe dwie doby po wyjazdowym starciu w Lidze Europy i zamiast wyrównanego widowiska kibice mogą być świadkami pastwienia się Katalończyków nad zmęczonymi rywalami. Real natomiast czeka wyjazd do Pampeluny, gdzie w tym sezonie przegrała już nawet Barcelona.
Osasuna – Real Madryt
Ciekawe granie tak naprawdę rozpocznie się starciem na Reyno de Navarra, gdzie z gospodarzami zmierzy się Real Madryt. Na początek warto przypomnieć wynik z listopada, kiedy to na Santiago Bernabeu podopieczni Jose Mourinho zmietli rywala, gromiąc go aż 7:1. Hattricka skompletował wówczas Ronaldo, a tercet uzupełniony Benzemą i Higuainem zdobył wtedy aż sześć goli. Nie wolno jednak w żaden sposób przekreślać Osasuny, jest to bowiem zespół własnego boiska, na którym punkty straciły Sevilla i Valencia, przegrał Athletic, a sensacyjną (ale zasłużoną) porażkę poniosła nawet Barcelona. Jedynymi drużynami, które w tym sezonie wywiozły komplet punktów z Pampeluny, są ekipy Racingu Santander i Atletico Madryt. Ustanowienie własnego boiska prawdziwą twierdzą poskutkowało niesamowitą, jak na realne możliwości tego klubu, lokatą w ligowej tabeli. Nie warto patrzeć na bilans bramkowy podopiecznych Jose Luisa Mendilibara, ponieważ na swoich boiskach drużyny Realu i Barcelony zaaplikowały rywalowi łącznie 15 bramek – gdyby nie te dwa spotkania, Osasuna szczyciłaby się zapewne jedną z lepszych defensyw w lidze. Sam Mendilibar na przedmeczowej konferencji powiedział, że już tylko dziennikarze pamiętają o porażce 1:7, jego piłkarze chcą pisać historię od nowa.

Trudno uwierzyć w to, że Real niczego nie nauczył się na przykładzie Katalończyków, zwłaszcza że po dwóch remisach przewaga nad Barceloną jest wciąż bezpieczna, ale już nie tak imponująca. W kapitalnej formie są jednak napastnicy, którzy łącznie w tym sezonie zdobyli aż 94 trafienia, dzięki czemu do rekordu Barcelony brakuje już tylko sześciu bramek. Ronaldo, Benzema i Higuain mogą mieć powody do zadowolenia, madrycka prasa zapowiada bowiem na sobotę powrót do składu Angela Di Marii. Od spotkania z Villarrealem wciąż kontuzjowany jest Callejon, jednak wobec rosnącej formy całego składu wątpliwe jest, aby jego brak był w sobotę bardzo odczuwalny. W środku defensywy obok Ramosa wystąpi zapewne Varane, który zastąpi zawieszonego Pepe. Uważać w tym spotkaniu muszą Casillas, Xabi Alonso, Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo, którzy w przypadku otrzymania żółtej kartki mecz z Valencią w przyszłej kolejce będą oglądać z trybun.











