Hiszpania mimo osiągnięcia półfinału Euro 2020 jest krytykowana. Główne uderzenie skierowane jest na Luisa Enrique, który dokonał rewolucji. Czy ta krytyka jest słuszna? Na ten moment selekcjoner udowadnia, że racja jest po jego stronie. Nowe pokolenie hiszpańskich piłkarzy dobrze radzi sobie na turnieju. A według trenera nie będzie w stanie zmienić to reprezentacja Włoch, z którą zagra o finał mistrzostw Europy.
W 2008 roku rozpoczął się złoty okres „La Furia Roja”. Hiszpania zdobyła pierwsze mistrzostwo Europy od 40 lat. Dwa lata później wygrała swój pierwszy mundial w historii. W 2012 roku zostali pierwszymi, którzy obronili tytuł najlepszej reprezentacji na Starym Kontynencie. Przy tym pierwszym sukcesie w drużynie było już wiele znanych nazwisk. Wystarczy wymienić Ikera Casillasa, Carlesa Puyola, Andresa Iniestę, Xaviego Hernandeza czy Fernando Torresa. Trudno znaleźć wiele elementów łączących ekipę z 2008 roku i z obecnego Euro 2020. Jedynie głośne nazwisko trenera pokrywa się z przeszłością.
Selekcjoner Hiszpanii, Luis Enrique, postanowił stworzyć kadrę złożoną z wielu „świeżych” piłkarzy. Dla nich ten turniej ma być dopiero początkiem drogi po sukces. Bo tych zawodników bardziej znanych na całym świecie nie jest tak dużo. Mimo krytycznych głosów Hiszpanie zameldowali się już w półfinale mistrzostw i wcale nie stoją na straconej pozycji.
Hiszpanie nie muszą bać się Włoch
Pominięcie Sergio Ramosa, brak powołania dla jakiegokolwiek piłkarza Realu Madryt, stawianie na młokosów, wzięcie na ostatnią chwilę Aymerica Laporte’a, rotowanie składem. To tylko wąska lista zastrzeżeń, jakie mieli eksperci, dziennikarze, fani pod adresem Luisa Enrique. Selekcjoner za dużo nie robił sobie z tej krytyki, konsekwentnie stawiając na swój pomysł. Skoro Hiszpania doszła aż do półfinału, to nie możemy powiedzieć, że jest źle. Obecny styl Hiszpanów nie skupia się jak dawniej na „tiki-tace”, ale wciąż lubią oni dużo utrzymywać się przy piłce. Trochę dużo czasu potrzebowali na to, żeby wejść w odpowiedni rytm, ale jak to się stało, to zaaplikowali Słowacji pięć goli.
Widać po taktyce, że selekcjoner dobrze przepracował okres przygotowawczy pod kątem ofensywy przed Euro 2020. Hiszpanie dobrze czują się w ataku. Mamy mieszaninę zawodników z wielu klubów, a jednak jest ta płynność akcji. Dobre wymiany pozycji i szybkie posyłanie piłek na wolne strefy, kiedy partner uwalnia się spod krycia. Trzeba przyznać, że podopieczni Luisa Enrique są bardzo groźni w ataku. Każdy ich rywal musiał być niezwykle skoncentrowany w obronie. To pomogło Szwedom osiągnąć bezbramkowy remis, a Polsce zremisować 1:1.











