Hiszpanie zgodnie z oczekiwaniami, choć nie bez kłopotów, wygrali swój ostatni mecz w fazie grupowej Pucharu Konfederacji. Komplet punktów i pierwsze miejsce w grupie zapewniły im bramki Jordi Alby (dwie) i rezerwowego Fernando Torresa.
Przed ostatnią kolejką spotkań w grupie B sprawa awansu była jeszcze otwarta. Jeżeli mistrzom Afryki udałoby się sprawić niespodziankę i pokonać Hiszpanów, układ w tabeli mocno by się skomplikował. Mistrzowie świata chcieli jednak odnieść trzecie zwycięstwo, wygrać grupę i uniknąć Brazylii w półfinale.

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli Hiszpanie. Andres Iniesta ograł dwóch obrońców i po indywidualnej akcji uderzył po ziemi na bramkę. Strzał był jednak zbyt lekki. W odpowiedzi Ideye próbował tego samego w polu karnym rywali. Trzecia minuta i już było 1:0 dla Hiszpanów. Po wymianie piłki w środkowej strefy piłka trafiła do Iniesty, który wypatrzył niekrytego Jordiego Albę. Boczny obrońca wykorzystał niezdecydowanie i niefrasobliwość obrońców. Przebojem minął kilku rywali i dokładnym strzałem umieścił piłkę przy prawym słupku bramkarza. Od początku spotkania mistrzowie świata uzyskali dużą przewagę w posiadaniu piłki.
W 8. minucie spotkania po dwójkowej akcji Fabregasa z Xavim niewiele zabrakło do podwyższenia rezultatu. Przed utratą bramki uratował swoją drużynę ofiarną interwencją Enyeama, który przytomnie wyszedł z bramki. Chwilę później pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie Nigeryjczycy. Po błędzie rywali i chaotycznej akcji na bramkę uderzył Obi Mikel. Drogę do bramki przesłonił mu jednak wślizgiem Sergio Ramos. Przez kolejne minuty Nigeria niespodziewanie się rozkręciła i zepchnęła Hiszpanów do defensywy. W 20. minucie po kilku zwodach i przebieżce Ideye podał do Sundaya Mba, który był ustawiony na mniej więcej dwudziestym metrze. Mba uderzył kąśliwie, prostym podbiciem, tak że Valdes musiał wyciągnąć się jak struna, aby zastopować strzał.
Pięć minut później po dalekim podaniu ze strefy obronnej na dobrą pozycję wyszedł Soldado. Naciskający na niego obrońca sprawił jednak, że napastnik uderzył prosto w bramkarza. Tymczasem od czasu do czasu Nigeria prostymi środkami przedostawała się w pod pole karne rywali. Groźnym strzałem głową próbował zaskoczyć Valdesa po dośrodkowaniu z prawej strony Joseph Akpala. Po raz kolejny swoją szansę miał również Soldado, ale znów uderzył w środek bramki. Od utraty bramki Nigeryjczycy stali się równorzędnym przeciwnikiem dla Hiszpanii. Choć ich akcje nie były zbyt składne, to siały sporo zamieszania w szykach rywali, którzy chyba zbytnio spoczęli na laurach.
W 39. minucie po centrze z prawej strony od Soldado i błędzie Egwueke świetną okazję do podwyższenia wyniku miał Fabregas. Z okolicy pięciu metrów od bramki dołożył nogę i czekał, aż piłka wpadnie do siatki. Ta jednak zatrzymała się na… słupku, ku niemałemu zaskoczeniu zgromadzonych kibiców. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Xaviego groźny strzał oddał głową Ramos. Pierwsza połowa to przede wszystkim szybka bramka i spora nieskuteczność z obu stron.












