Tak jak rok temu, Hiszpania jawi się jako główna arena transferowej zawieruchy. Pierwsze roszady w składach już za nami, doczekaliśmy się pierwszych wielkich zmian personalnych, ale możemy być pewni, że czeka nas jeszcze wiele emocji. Z pewnością zadbają o to włodarze Realu i Barcelony.
Barcelona zaczyna z wysokiego C
Największym echem odbił się oczywiście transfer Davida Villi do Barcelony. Katalończycy byli bliscy zakontraktowania „El Guaje” już rok temu, jednak ostatecznie wybór padł na Zlatana Ibrahimovicia. Teraz, gdy już stało się jasne, że „Ibra” żadnym wielkim wzmocnieniem nie jest, Joan Laporta postanowił sprawić kibicom pożegnalny prezent i zakontraktował supersnajpera Valencii. Fani są zachwyceni, napastnik również. Nowi koledzy ustami Xaviego wyrazili zadowolenie z takiego ruchu. Tylko Szwed się pewnie lęka. Lęka się, bo i ma czego. Koniec sezonu Zlatan spędził na ławce – w hierarchii napastników minął go nie tylko Pedro, ale i Bojan, teraz dochodzi piłkarz, który jest gwarantem goli. Odpowiedź na pytanie „co zrobi Ibrahimović” poznamy pewnie w ciągu najbliższych dni. Plotka głosi, że Pep nie widzi dla niego miejsca w swojej układance.
Jak dotąd, nikt nie opuścił klubu z Camp Nou, jednak na wylocie jest Yaya Toure, który w najbliższych dniach powinien podpisać kontrakt z Manchesterem City. Wspomniany wcześniej Ibra również szuka sobie nowego pracodawcy, jednak na przeszkodzie mogą stanąć wielkie wymagania finansowe zarówno Barcelony, która żąda 50 milionów euro, jak i samego piłkarza, który oczekuje zarobków rzędu 12 milionów. Ponoć Szwed zlecił swojemu agentowi wykonanie wszelkich działań, aby w przyszłym sezonie mógł przywdziać koszulkę Milanu.
Real zaczyna spokojnie

W obozie największego rywala sytuacja również jest bardzo ciekawa. Pierwszym transferem była zawarta kilka miesięcy temu umowa z Racingiem Santander w sprawie pozyskania Canalesa. Młody Hiszpan ma w kontrakcie zapis, mówiący o możliwym pozostaniu w macierzystym klubie na kolejny sezon, ale w obliczu niemal pewnego odejścia Gutiego, Sergio prawdopodobnie pozostanie w Madrycie.
Najważniejszym transferem obecnego sezonu było jednak z pewnością przybycie na Santiago Bernabeu Jose Mourinho. „The Special One” ma być gwarantem sukcesów, których brak tak doskwiera Perezowi. Portugalczyk od pierwszego dnia wprowadza własne porządki. Ustala sparingi, ma już cały rozkład letnich treningów, rozmawia z każdym pracownikiem klubu i wprawia w stan ciężkiego zdumienia włodarzy Realu. Takiego profesjonalizmu chyba nikt się nie spodziewał
Jedynym piłkarzem, który jak dotąd opuścił Madryt, jest Metzelder. Niemiec wrócił do ojczyzny i od nowego sezonu będzie biegał w koszulce Schalke 04. Odejdzie prawie na pewno Guti, być może również Raul. Na pewno w składzie zabraknie miejsca dla kogoś z trójki: Lass, Gago i Diarra.











