Polscy piłkarze po Euro 2016 znów są pożądaną marką w Europie. Liczne transfery naszych reprezentantów do coraz lepszych klubów pokazują, że nasi wracają na szczyt futbolu. Niemal od razu przypominają się czasy, gdy w kadrach kilku znakomitych drużyn znajdował się więcej niż jeden reprezentant Polski. Warto tu przypomnieć choćby trio z Dortmundu czy Feyenoord Rotterdam z początku XXI wieku. Taką „polską” drużyną staje się na naszych oczach Sampdoria Genua. Czy drużyna, w której w sezonie 2017/2018 zagra trzech Polaków, Karol Linetty, Bartosz Bereszyński i Dawid Kownacki, nawiąże do najlepszych lat gry trójki z Dortmundu?
Nadszedł czas, by przedstawić samą kolonię polskich piłkarzy w Genui i zestawić ją z innymi przykładami takiej zbiorowości Polaków w jednej drużynie w tym samym czasie.
Geneza „polskich” klubów w Europie
Wiele klubów europejskich zatrudniało zawodników z Polski. Jedni czynili to wręcz hurtowo, inni natomiast starannie wybierali wyróżniającego się gracza w danym okresie. Jednym z pierwszych klubów, które licznie zatrudniały polskich piłkarzy, jest Feyenoord Rotterdam z przełomu XX i XXI wieku. Wtedy to w jednym czasie w zespole z portowego miasta Rotterdam występowało trzech Polaków: Jerzy Dudek, Tomasz Rząsa i Euzebiusz Smolarek. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 2001 roku, gdy do Liverpoolu odszedł Dudek. Nie przeszkodziło to jednak pozostałym Polakom w osiągnięciu jednego z największych sukcesów w historii drużyny ze stadionu De Kuip. Był to oczywiście zdobyty w 2002 roku Puchar UEFA, gdy w finale sezonu 2001/2002 pokonali w Rotterdamie, na swojej ziemi, Borussię Dortmund.
Następnym ciekawym przypadkiem zatrudniania licznej grupy polskich piłkarzy była francuska ekipa AJ Auxerre, która obecnie gra w Ligue 2. Jeszcze kilka lat temu była to naprawdę ciekawa drużyna, która potrafiła sprawić niejednego psikusa lepszym od siebie zespołom we Francji. Guy Roux, legendarny trener Auxerre, i jego następcy chętnie zatrudniali Polaków podczas swojej pracy trenerskiej.
Najbardziej znanym przykładem jeszcze za czasów Roux był oczywiście nasz legendarny napastnik z czasów „Orłów Górskiego”, Andrzej Szarmach. Niewątpliwie jest to jedna z legend klubu. Człowiek, który przez pięć lat swojej kariery w Auxerre strzelił 94 gole, co jest znakomitym osiągnięciem. Szlak Polakom, którzy grali później na Stade l’Abbe Deschamps, przecierali również tacy piłkarze jak Waldemar Matysik czy Henryk Wieczorek, który grał razem z Szarmachem jako kapitan Auxerre.
Młodsi kibice, gdy ktoś ich zapyta o Auxerre, niemal od razu przypomną dwa nazwiska, Ireneusz Jeleń i Dariusz Dudka. Mało kto jednak pamięta, że w tej drużynie grali również Piotr Włodarczyk czy Ludovic Obraniak. Najbardziej w aktualnej historii klubu ze Stade l’Abbe Deschamps zostali jednak zapamiętani właśnie Jeleń i Dudka. Dlaczego właśnie oni, a nie choćby Szarmach? Dlatego, że ci dwaj zawodnicy przyczynili się do ostatniego jak na razie awansu Auxerre do Ligi Mistrzów. Nie sposób o tym zapomnieć, tym bardziej że po tym wielkim sukcesie drużyny Auxerre nastąpił powolny regres „Biało-niebieskich”, zakończony spadkiem do Ligue 2 w 2012 roku.










