Dla dyrektorów sportowych kierunek iberyjski, był zawsze łakomym kąskiem. Imaz, Angulo, Jimenez, Carlitos, swoimi występami na pewno podnosili poziom Ekstraklasy. W przypadku sympatycznego Daniego mamy do czynienia zaś z selfmademanem. Wychowanek Realu Madryt długo szukał swojego miejsca na ziemi, aż w końcu Marcin Matuszewski (postać na tyle ciekawa, że zasługuje na osobny artykuł) sprowadził nieprzeciętnego Hiszpana do Polski
Ramirez wraz z Tibą błyszczą w każdym nawet przeciętnym meczu Kolejorza. Widać to było wczoraj, gdy Hiszpan zdobył trzy asysty, a Portugalczyk dwie bramki. Są to jedni z najwybitniejszych zawodników biegających po boiskach Ekstraklasy. Ale od czego zaczęła się w Polsce kariera pochodzącego z Leganes piłkarza?
Łysy ze Stomilu
Ramirez nie miał łatwego wejścia w świat polskiego futbolu. W mocno dołującym wtedy Stomilu Olsztyn, podstawowym sposobem na rozgrywanie piłki była laga do przodu i może się uda. Zawodnik o tak ogromnym potencjale technicznym zwyczajnie się tam marnował. Próbował błyskotliwych akcji, klepek z kolegami, ci jednak ze względu na swoje braki warsztatowe nie dorastali piłkarzowi do pięt.
Pojawiły się nawet głosy, że drużyna bez Daniego jest dużo skuteczniejsza, ponieważ nie kręci tych swoich kółeczek, nie drybluje gdy tylko jest na boisku, po prostu przeszkadza w topornym stylu gry Dumy Warmii. Sam Ramirez myślał o powrocie do ojczyzny i zajęciu się rolnictwem
Dopiero prowadzący jeden z najlepszych scoutingów w niższych ligach, Krzysztof Przytuła, dostrzegł w Ramirezie ten niezbędny element magii, który pasował idealnie do filozofii ŁKSu i pozyskał go dla ŁKSu. Wywołało to sporą radość wśród kibiców z Olsztyna. Na szczęście nauczeni na błędach mimo tak fatalnych wyników w tym sezonie nie są teraz skłonni do oddania podobnie grającego Hinokio.
El Mago
Beniaminek pierwszej ligi, jakim był ŁKS Łódź, głównie polegał na sprawdzonych w drugoligowych bojach zawodnikach, którzy dali mu awans. Ambitni młodzi Polacy, najambitniejszy Ukrainiec i morderca o twarzy dziecka Lukas Bielak. Do tej ambitnej bandy brakowało tylko kogoś, kto będzie grał na noszonym przez tych wojowników fortepianie. W tej roli idealnie sprawdził się Ramirez.
Nominalny skrzydłowy pełnił w układance Moskala kogoś na wzór schodzącego napastnika. Bywały mecze, które wygrywał swoimi asystami, czy bramkami w pojedynkę. Stworzył świetny duet z Patrykiem Bryłą, również dobrze wyszkolonym skrzydłowym. Dani pierwszą ligę zjadł, przeżuł i przetrawił. W ofensywie wszystko co dobre miało stempel Ramireza. Wraz z Bryłą, Sobocińskim i Bielakiem Hiszpan wprowadził na swoich plecach ŁKS do Ekstraklasy. Wcześniej zgarniając oczywiście statuetkę najlepszego zawodnika 1 ligi











