Transformacja Herthy Berlin – Bruno Labbadia daje nowe życie drużynie ze stolicy Niemiec


Marzenie berlińczyków o nowej potędze niemieckiej piłki

6 czerwca 2020 Transformacja Herthy Berlin – Bruno Labbadia daje nowe życie drużynie ze stolicy Niemiec

9 kwietnia 54-letni Bruno Labaddia objął drużynę "Starej Damy". W tamtym momencie zespół znajdował się w ogromnym kryzysie i musiał martwić się o utrzymanie w lidze. Po kilku tygodniach pracy Niemca "Niebiesko-biali" nabrali wiatru w żagle i coraz śmielej spoglądają w stronę europejskich pucharów. Lars Windhorst – współwłaściciel, ale przede wszystkim główny inwestor Herthy BSC – latem 2019 roku zamarzył o stworzeniu wielkiej drużyny w stolicy Niemiec. Ogromne pieniądze, którymi dysponuje, miały sprawić, że klub szybko zacznie walczyć o najwyższe cele w kraju, a także zaistnieje w europejskich pucharach.


Udostępnij na Udostępnij na

Realia okazały się jednak na początku zupełnie inne. Ante Čović, Jürgen Klinsmann i Alexander Nouri – żaden z nich nie potrafił na dłużej zagrzać miejsca na ławce trenerskiej Herthy. Mimo zainwestowanych 224 mln euro zespół prezentował się bardzo słabo i zajmował 13. miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie 28 punktów po 25 kolejkach obecnego sezonu. Największym problemem „Niebiesko-białych” było kreowanie akcji. Zespół strzelał bardzo mało bramek, a mecze tej drużyny oglądało się naprawdę trudno i zaczęto nawet tęsknić za Herthą Pála Dárdaia, która mimo dobrych wyników była ciągle krytykowana za nieatrakcyjny styl gry.

Doświadczony trener sposobem na rozwiązanie problemów

Władze klubu nie chciały doprowadzić do sytuacji, w której zespół do końca sezonu będzie walczył o utrzymanie i postawiły na trenera ze sporym stażem. Hertha Berlin jest czwartą drużyną w Bundeslidze, którą prowadzi Bruno Labbadia. Nie tylko jako trener, lecz także jako piłkarz zebrał on duże doświadczenie, ponieważ występował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech w sześciu różnych klubach.

Co ciekawe, dla „Starej Damy” sam Labbadia nie był pierwszym wyborem. Zespół starał się najpierw zakontraktować Niko Kovača, który nie chciał jednak obejmować Herthy w środku sezonu w dużym chaosie. Istotną kwestią było również to, że Chorwat jest przyjacielem Nouriego i nie chciał przejmować drużyny po nim. Kolejną opcją był Roger Schmidt, który zdecydował się na inny kierunek i od nowego sezonu będzie prowadził PSV Eindhoven. Taki rozwój sytuacji umożliwił doświadczonemu Niemcowi powrót na ławkę trenerską, a Hertha zakontraktowała czwartego trenera w tym sezonie.

Bruno Labbadia rozpoczął pracę z zespołem od półtoragodzinnej rozmowy online, w której wyjaśnił zawodnikom, jak chce grać i na czym polega jego pomysł. Od samego początku wiadomo było, że nowy trener stawia na wyczerpujące i intensywne treningi, a do przygotowania fizycznego przykłada bardzo dużo wagi. Systemem preferowanym przez Niemca było do tej pory ustawienie 4-3-3, jednak od pierwszego spotkania z Hoffenheim wygląda to bardziej na schemat 4-2-3-1. Drużyna zyskała wymaganą stabilizację i dłużej utrzymuje się przy piłce, co skutkuje dobrą grą w ataku pozycyjnym. Nie ucierpiały na tym kontry, po których Hertha także potrafi zdobywać bramki. Interesująco wygląda rozegranie po wrzucie z autu. Bezpośrednio z pierwszej piłki lub po jednym podaniu następuje błyskawiczna zmiana strony, na której można szybko rozprowadzić akcję ze względu na wystarczającą przestrzeń. Główną bronią Herthy są jednak stałe fragmenty gry – wykonywane przez Marvina Plattenhardta czy teraz pod jego nieobecność przez Vladimira Daridę. Gra zespołu wygląda również imponująco bez piłki przy nodze. Drużyna bardzo sprawie odbudowuje ustawienie po jej stracie, a kiedy nadarzy się okazja, szybko doskakuje do przeciwnika jeszcze na jego połowie i stara się ją odebrać.

Kompleks „starszych panów” Krzysztofa Piątka

Na początku roku do Europy powrócił 38-letni Zlatan Ibrahimović. W tym momencie stało się jasne, że nie wrócił on po to, aby siedzieć na ławce rezerwowych. Zmusiło to Krzysztofa Piątka do zmiany klubu i Polak postanowił poszukać nowych wyzwań w Bundeslidze. Kiedy wydawało się, że nowy trener jest idealną osobą, u której Piątek może się odbudować – ponieważ sam Labbadia był napastnikiem – Polak wylądował na ławce rezerwowych, a jego miejsce w podstawowej jedenastce zajął niespełna 36-letni Vedad Ibisević. Było to spore zaskoczenie także dla niemieckiej prasy, która była przekonana, że Labbadia zadecyduje inaczej.

Problemem polskiego napastnika jest przede wszystkim gra tyłem do bramki, która w nowym stylu gry Herthy jest kluczowa. W niej znakomicie odnajduje się Bośniak, co można było zaobserwować najdokładniej w derbowym meczu z Unionem Berlin, kiedy z rywalem na plecach najpierw się odwrócił, a potem prostopadłym podaniem idealnie obsłużył Dodiego Lukebakio. Z obozu Herthy dochodzą również słuchy, że Polak nie jest aż tak elastyczny, jeśli chodzi o realizowanie założeń taktycznych.

Usprawiedliwieniem tego faktu może być kwestia liczby trenerów, którzy prowadzili Piątka za granicą. Tylko w stolicy Niemiec miał on już trzech trenerów. Z takim samym wyzwaniem mierzy się jednak również Bośniak, który w tym sezonie miał ich czterech. Światełkiem w tunelu dla Polaka są ostatnie dwa występy, w których zaliczał po jednym trafieniu, a Ibisević kończył te spotkania bez bramki na koncie. Faktem jest, że były zawodnik Milanu z meczu na mecz dostaje coraz więcej minut. 11, 15, 20 i 26 – tak wyglądają liczby zawodnika z numerem 7 na koszulce, jeśli chodzi o czas spędzony na murawie po przyjściu Bruno Labbadii. W końcówce sezonu – po jedynym w swoim rodzaju okresie przygotowawczym – decydujące może być przygotowanie fizyczne, a te stoi u Piątka od początku wyjazdu z Polski na bardzo wysokim poziomie. Być może to zadecyduje, że Polak wyjdzie na boisko w końcu w pierwszym składzie. Na razie jednak trzeba uczciwie stwierdzić, że nie ma powodów do jakichkolwiek roszad, ponieważ „Niebiesko-biali” wyglądają po prostu bardzo dobrze.

Hertha w Lidze Europy już w przyszłym sezonie?

Jeden bardzo poważny test pod wodzą Bruno Labbadii Hertha już miała. W przedostatniej kolejce zremisowała na wyjeździe z RB Lipsk 2:2. Wydaje się, że zadanie w najbliższym meczu będzie jeszcze trudniejsze, ponieważ „Stara Dama” uda się do Dortmundu na mecz z tamtejszą Borussią, która w wypadku zwycięstwa ponownie zyskałaby miano najlepszej drużyny w lidze w meczach na własnym stadionie. Hertha obawiać się jednak nie musi, ponieważ na wyjazdach w spotkaniach z drużynami z czołówki tabeli wygląda w tym sezonie świetnie. Oprócz wspomnianego meczu z Lipskiem zremisowała w takim samym stosunku bramkowym z Bayernem Monachium, a także wygrała 1:0 z Bayerem Leverkusen.

Bruno Labbadia na pewno chciałby przebić osiągnięcie Falko Götza, który nie przegrał pierwszych siedmiu spotkań na stanowisku trenera Herthy BSC w sezonie 2001/2002. Co ciekawe, w kadrze tamtego zespołu było dwóch Polaków – Tomasz Kuszczak, a także Piotr Reiss – którzy jednak nie odrywali większych ról w tamtym zespole. Passę Götza przerwała w tamtym okresie inna Borussia – ta z Mönchengladbach. Czy w tym sezonie będzie podobnie? Hertha na pewno zrobi wszystko, aby umilić swojemu trenerowi ten wieczór, dla którego będzie to jubileuszowe, 250. spotkanie w roli trenera w Bundeslidze. W drużynie ze stolicy Niemiec nie wystąpią najprawdopodobniej Marvin Plattenhardt, a także Matheus Cuhna, który znajdował się w znakomitej formie. Brazylijczyk w swoich ostatnich siedmiu spotkaniach zdobył cztery bramki i zaliczył dwie asysty.

Komentarze
Grzegorz (gość) - 1 rok temu

Zostalo pominiete pare waznych informacji i nie ma w klubie Hertha pilkarza z nazwiskiem "Cuhna". Prosze sie postarac bardziej nastepnym razem.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze