Żywa legenda Arsenalu Londyn, Thierry Henry, stanęła w obronie trenera „Kanonierów”, Arsene Wengera. Francuz wypowiedział się również na temat swojej przyszłości, którą widzi w północnym Londynie.
Thierry Henry, który jest najlepszym strzelcem w historii „The Gunners”, przyznał, że bardzo nie podoba mu się krytyka pod adresem Arsene Wengera. Popularny „Titi” z przykrością wysłuchuje niemiłych komentarzy w kierunku bossa, który jest obarczany winą za to, że Arsenal nie dotrzymuje kroku rywalom z Manchesteru.
– Kiedy nie wygrywasz, ludzie zawsze będą kwestionować twoje metody i to, co zrobiłeś w przeszłości. To smutne, ale tak wygląda rzeczywistość. Mnie niełatwo jest słuchać takich słów, trudno jest widzieć to samo. Dla mnie szefem na zawsze pozostanie Arsene – człowiek, który zawsze był dla mnie wspaniały. Wiem też, jak dużo zrobił dla tego klubu – powiedział Henry.
Napastnik grający obecnie w New York Red Bulls odpowiedział również na pytanie dotyczące jego przyszłości. Henry nie ukrywa, że jego serce wciąż bije dla londyńskiego klubu. – Wiem jedynie, że na pewno pozostanę w futbolu, i nie ukrywam, że chciałbym pełnić jakąś funkcję w Arsenalu, bo to miejsce, w którym spoczywa moje serce, to drużyna, której kibicuję. Zapomnijcie o mnie jako zawodniku, jestem teraz fanem tego zespołu. Nieważne w jakiej roli, chciałbym po prostu wrócić do klubu, ale to oczywiście nie zależy tylko ode mnie – zakończył Francuz.










