W dzisiejszym wieczornym meczu ligi holenderskiej Heerenveen pokonało Rodę Kerkrade. Bohaterem spotkania był zdobywca dwóch goli i najlepszy strzelec Eredivisie, Bas Dost.
Mecz piątego i dziewiątego zespołu Eredivisie zapowiadał się naprawdę ciekawie. Gospodarze zwycięstwem zbliżyliby się do czołówki, natomiast Roda zapewniłaby sobie pewniejszą pozycję w środku stawki.
W składzie gospodarzy zaszło trochę zmian w porównaniu do ostatniego meczu ligowego. Po przymusowej pauzie za kartki wrócił prawy obrońca Janmaat. W składzie zabrakło skrzydłowego Oussamy Assaidiego, który nie wrócił jeszcze z nieudanego dla jego reprezentacji Pucharu Narodów Afryki. W zespole Rody nie było większych niespodzianek w składzie. Grał nasz rodak – Paweł Kieszek.
Już w 4. minucie „Duma Fryzji” zaczęła z wysokiego C. Bas Dost, lider klasyfikacji strzelców, po przepięknej akcji, w której minął dwóch zawodników, wpakował piłkę do siatki. Radość trwała jednak bardzo krótko. W 8. minucie bramkę wyrównującą dla Rody zdobył Malki. Syryjczyk, podobnie jak Bas Dost ,jest najlepszym strzelcem swojego zespołu.
Gospodarze w pierwszym kwadransie zanotowali sporo strat. Roda doszła do dwóch sytuacji strzeleckich. Heerenveen zaczęło ostro kontratakować i w 16. minucie po lekkim zamieszaniu spowodowanym wstrzeleniem piłki w pole karne dość przypadkowo udało się mu strzelić bramkę. To Janmaat wracający po przerwie ponownie wyprowadził swój klub na prowadzenie.
Kolejne minuty to głównie walka w środku pola. Było trochę rzutów rożnych i sytuacji bramkowych dla obydwu stron. W 31. minucie De Beule wyprzedził bramkarza, ale jego uderzenie zostało zablokowane.
Gdy wydawało się, że ostatnie chwile pierwszej połowy miną spokojnie, nagle Roda wyprowadziła kontrę, po której padł przepiękny gol. Piłka trafiła po raz kolejny do Malkiego, a ten skierował ją do siatki piętą obok zdezorientowanego bramkarza.
Zaraz po golu rozbrzmiał gwizdek sędziego kończący pierwszą połowę. Do tej pory widzowie mogli oglądać bardzo ciekawy mecz prowadzony w dobrym tempie. Dziennikarze przed meczem nie dawali szans Rodzie, podczas gdy ta od momentu straty gola poczynała sobie coraz śmielej.
Drugą część gry zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. W 51. minucie gola główką zdobył De Beule. W 63. minucie bramkę na 3:3 strzelił doświadczony Gerald Sibon. Heerenveen zdominowało ostatnie minuty i nie pozwoliło Rodzie wyjść z własnej połowy. Swoje starania uwieńczyło golem. Akcja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ledwie siedem minut później było już 4:3 dla gospodarzy! Drugą bramkę zdobył Dost. Roda chwilę później doszła do sytuacji strzeleckiej, ale uderzenie zostało zablokowane.
Mecz do końca rozegrano już bez goli i tylko z kilkoma strzałami, ale dalej w wielkich emocjach. Bardzo dobry występ już po raz kolejny zaliczył Bas Dost, któremu statystycy doliczyli do bilansu bramkowego dwa trafienia. Po bardzo emocjonującym spotkaniu Heerenveen, które w drugiej połowie było znacznie lepsze, zdobyło jak najbardziej zasłużone trzy punkty.










