Harry Kane i Heung-min Son stworzyli w tym sezonie duet, którzy budzi postrach każdej obrony. Obaj zawodnicy na boisku porozumiewają się wręcz telepatycznie, co przynosi kolejne bramki i punkty. Dla Tottenhamu taka sytuacja jest idealna, ale tylko do pewnego momentu. Jeśli bowiem Anglik z Koreańczykiem nie mają swojego dnia, to automatycznie nie ma go również cała drużyna. To, jak „Koguty” stały się zależne od swojej dwójki snajperów, powinno wywoływać niepokój w sercu Jose Mourinho.
Tottenham w tym sezonie zrobił kilka kroków naprzód. Rozwinął się jako zespół, ale wciąż hamuje go jedna rzecz, a mianowicie zależność od formy Harry’ego Kane’a i Heung-min Sona. Jose Mourinho oparł ofensywę „Kogutów” na wspomnianej dwójce. Oczywiście nie ma w tym nic złego. Jeśli posiadasz w składzie tak znakomitych zawodników, to grzechem byłoby zmarnowanie ich potencjału. Tottenham nie zachował jednak w tym wszystkim umiaru. W każdym meczu wyłącznie polega na swoich snajperach, a ci nie otrzymują wsparcia od pozostałych zawodników w ataku.
Idealnie skrojony system
Aby dobrze zrozumieć, dlaczego Tottenham jest tak zależny od angielsko-koreańskiego duetu, trzeba poznać jego rolę na boisku. Nie jest żadną tajemnicą, że Jose Mourinho skupia się głównie na defensywie. Trzeba jednak docenić fakt, że 57-latek znalazł swoim dwóm kluczowym snajperom nowe role na boisku. Kibice, dziennikarze czy postronni obserwatorzy widzą jedynie końcowy efekt tego wszystkiego. To na podstawie bramek i wyników rozliczają później menedżera. Taka jest kolej rzeczy, ale w tym konkretnym przypadku warto jednak zatrzymać się i przeanalizować obszary, w których nastąpiła ewolucja Harry’ego Kane’a i Heung-min Sona.
Zacznijmy od Harry’ego Kane’a. Jose Mourinho zmienił jego dotychczasowy styl. Anglik nie jest już bowiem nominalną „dziewiątką”. Na grafikach przedmeczowych jest wprawdzie ustawiony na najbardziej wysuniętej pozycji, ale w praktyce wygląda to już zupełnie inaczej. Harry Kane z klasycznego egzekutora stał się kreatorem gry. 27-latek cofa się bardzo często i szuka sobie miejsca w środkowej strefie boiska. Między linią pomocy a ataku. Dzięki temu ma możliwość kreowania gry i już w tym momencie ma 11 asyst (najwięcej w lidze), a do tej pory jego najlepszy wynik to pięć finalnych podań w sezonie 2016/2017. Warto również dodać, że Harry Kane jest czwartym zawodnikiem w Premier League pod względem liczby „oczekiwanych asyst” z wynikiem 4,2. Przed nim jest tylko Jack Grealish, Kevin De Bruyne oraz Bruno Fernandes.

Nowa rola dla Harry’ego Kane’a otworzyła wiele możliwości dla Heung-min Sona. Jose Mourinho przede wszystkim przesunął swojego zawodnika bliżej środka boiska. Czym się kierował przy podejmowaniu takiej decyzji? A no tym, że schodzący głęboko po piłkę Harry Kane tworzy wolną przestrzeń za swoimi plecami. Heung-min Son dzięki swojej szybkości wbiega w wolną przestrzeń i otrzymuje podanie z głębi pola. Niby nie ma w tym wielkiej filozofii, ale Jose Mourinho kapitalnie poprzestawiał figury na swojej szachownicy, a Koreańczyk dzięki temu odwdzięczył mu się już 12 bramkami w tym sezonie Premier League.












