Wbrew własnej woli przetrzymywany w północnym Londynie, a chciał tylko zdobywać trofea w Manchesterze City. Niedobry Tottenham nie pozwolił odejść swojemu najlepszemu zawodnikowi do ligowego rywala. Ach, biedny Harry Kane.
Podpisując nowy kontrakt w czerwcu 2018 roku, Harry Kane nie spodziewał się, że klub może nie chcieć zezwolić na jego odejście w dowolnym momencie. A jednak! W poprzednim sezonie w jego głowie pojawiła się myśl, że „w sumie to chciałby coś wygrać”, a z Tottenhamem może o to być trudno. Media informowały o zainteresowaniu Manchesteru City, zaś sam zawodnik w mediach wspominał o „kroku do przodu”.
Otwarta wojna z prezesem?
Zapomniał jednak, że z klubem wciąż obowiązuje go kontrakt do 2024 roku. Zapomniał również, że klubem rządzi Daniel Levy, człowiek specyficzny, twardy w negocjacjach. Przekonali się o tym wszyscy, którzy zaginali parol na zawodników Tottenhamu. Real Madryt kilkukrotnie wyciągał rękę w kierunku gwiazd „Spurs”, ale odpowiedź zawsze była taka sama. Płacicie tyle, ile chcemy, albo do widzenia!
Rozmowy z nim były bardziej bolesne niż operacja bioder. Sir Alex Ferguson po transferze Dimitara Berbatova
Wspomniany Real Madryt sprowadził z północnego Londynu Lukę Modricia oraz Garetha Bale’a. Obaj starali się wymusić transfer, bezskutecznie. Daniel Levy to konsekwentny biznesmen, ale prezes jest od działania, nie od bycia miłym. I jest w tym niezawodny, ludzie zasiadający z nim do negocjacji opowiadają, że jest niczym mur. Mur, którego nie sposób ukruszyć.
Mam 25 lat doświadczenia w prowadzeniu klubu. (…) I taka sytuacja w świecie futbolu nigdy mi się nie zdarzyła. Negocjacje z Tottenhamem i ich dyrektorami były najtrudniejsze, jakie przeżyłem podczas 25 lat pracy w Lyonie.Jean-Michel Aulas, właściciel Olympique Lyon
Harry Kane zdawał się być wzorem profesjonalisty, nigdy nie sprawiał problemów. W trakcie pobytu w Tottenhamie stał się absolutną gwiazdą, nie tylko Premier League, ale całego świata. W związku z tym jego wartość ciągle rosła. Po mistrzostwach Europy nie wrócił do treningów w wyznaczonym czasie. Wyszedł na strzelaninę z nożem, nienaostrzonym.
Harry Kane i niespełnione marzenia
Przedstawiciele Manchesteru City oferowali za napastnika reprezentacji Anglii 100 milionów euro plus bonusy. Czy to dużo pieniędzy? Tak, to bardzo dużo pieniędzy. Czy to dużo pieniędzy za wychowanka klubu, z kontraktem na jeszcze trzy lata, będącego gwiazdą ligi i w przyszłości rekordzistą pod względem bramek w Premier League? Nie, to nie dużo.
Harry Kane wciąż ma długi kontrakt i oczywistym jest, że to jego klub dyktuje warunki jego odejścia. Manchester City wydał prawie 120 milionów na Jacka Grealisha. Czy dwa lata młodszy skrzydłowy jest lepszym zawodnikiem niż napastnik Tottenhamu? Nie sądzę. Rozumiem więc odrzucanie tak niskich kwot w kontekście tego konkretnego zawodnika.
Kiedy okazało się pewne, że Harry Kane podzieli losy Danny’ego Rose’a czy Christiana Eriksena, którzy starali się bezskutecznie wymusić transfer, zawodnik pokornie przeprosił. Informując, że z chęcią zostanie w klubie i będzie z nim walczył o realizację celów w nadchodzącym sezonie. Miał znów tworzyć z Sonem.












