Gwinea Równikowa wyrosła obok Gambii na największą niespodziankę Pucharu Narodów Afryki. Czy rzeczywiście zasługuje jednak na to miano? Wszak wszystkie swoje dotychczasowe starty na turnieju kończyła co najmniej na ćwierćfinale.
„Narodowa Błyskawica” nie miała większych problemów z awansem z fazy grupowej. Zostawiła w tyle dzielnie spisujące się Sierra Leone, a także skorzystała na katastrofalnej formie Algierii. W grupie wyprzedziło ją więc tylko Wybrzeże Kości Słoniowej. W 1/8 finału Gwinea Równikowa co prawda dopiero po karnych, ale jednak, odprawiła z kwitkiem Mali i to ona zagra z Senegalem w ćwierćfinale turnieju.
Drużyna turniejowa
Gablota federacji Gwinei Równikowej jak na razie jest właściwie pusta. Można w niej znaleźć jedynie puchar za wygranie niewiele znaczącego i nieoficjalnego turnieju dla reprezentacji lig Afryki Centralnej. Na dodatek dopiero w tym roku „Narodowa Błyskawica” gra w PNA po wygranych kwalifikacjach, a nie z powodu bycia gospodarzem turnieju.
Poprzednio Gwinea Równikowa występowała w afrykańskich mistrzostwach w 2012 i 2015 roku. Za pierwszym razem była ich współgospodarzem wraz z sąsiednim Gabonem, natomiast za drugim organizowała turniej już samodzielnie.
W obu przypadkach reprezentacja ze środkowej Afryki zaskakiwała, choć, jak wiadomo, gospodarzom pomagają ściany. W 2012 roku Gwinei Równikowej udało się więc awansować z grupy między innymi po wygranej z faworyzowanym Senegalem. Dopiero w ćwierćfinale lepsze okazało się Wybrzeże Kości Słoniowej.
Siedem lat temu „Narodowa Błyskawica” była gorsza w swojej grupie jedynie od Konga, wyprzedzając z kolei Burkina Faso i Gabon. W meczu ćwierćfinałowym po dogrywce okazała się lepsza od Tunezji, aby w półfinale ulec Ghanie. Mecz o trzecie miejsce Gwinea Równikowa przegrała natomiast po rzutach karnych w rywalizacji z Demokratyczną Republiką Kongo.
Warto podkreślić, że w 2015 roku Gwinea Równikowa była gospodarzem turnieju tylko z powodu wycofania się z jego organizacji przez Maroko. „Narodowa Błyskawica” eliminacje do PNA 2015 zakończyła już na rundzie wstępnej, a zgodziła się gościć mistrzostwa po wyraźnych naciskach Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF).
Gwinea z importu
Sporo zmieniło się od czasu organizacji przez Gwineę Równikową pierwszych afrykańskich mistrzostw. Bogaty w ropę naftową kraj już na kilka lat przed organizacją swojego pierwszego PNA poszedł w ślady jeszcze zamożniejszych od siebie arabskich szejków. Tamtejsza federacja postanowiła więc zaangażować naturalizowanych zawodników, płacąc im za to dodatkowe pieniądze.
W składzie „Narodowej Błyskawicy” można było więc znaleźć piłkarzy urodzonych w Brazylii, Kamerunie, Kolumbii, Nigerii czy w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Początkowo tylko swoich rodaków rekrutował ówczesny selekcjoner, Antonio Dumasa. Chęć zarobienia dużych pieniędzy zaczęła jednak przyciągać później także zawodników z innych afrykańskich krajów.











