Jutro o 20:30 na Camp Nou zostanie rozegrany drugi mecz Superpucharu Hiszpanii. W pierwszym nadspodziewanie łatwo wygrała Sevilla. Teraz katalońscy mistrzowie świata wystąpią w najmocniejszym składzie i po raz pierwszy w obecnym sezonie będą chcieli udowodnić, że ich kosmiczna forma wcale nie spadła.
W meczu na Ramon Sanchez Pizjuan gospodarze wygrali 3:1, chociaż schodząc na przerwę, na tablicy wyników widzieli niekorzystne dla siebie 0:1 i nazwisko Ibrahimovicia jako strzelca gola. W drugiej połowie trener Alvarez wprowadził w życie, jak się okazuje, świetny plan i wpuścił na murawę Alvaro Negredo i Frederica Kanoute. Ten duet, wprowadzony już przy wyniku remisowym, dokonał dzieła zniszczenia i zaaplikował „Dumie Katalonii” dwa gole. Jakie były przyczyny takiego przebiegu meczu? Przede wszystkim Pep Guardiola zbyt odważnie postawił na młodych, nieogranych na tym poziomie piłkarzy drużyny rezerw. O ile Mino na bramce był koniecznością w obliczu kontuzji Pinto i nieobecności Valdesa, o tyle Sergio Gomes na obronie to zwykłe, niepotrzebne i głupie ryzyko, które się na Barcelonie zemściło, bo to właśnie młody canterano był głównym winowajcą goli strzelonych przez świetnych przecież snajperów z Andaluzji. A na ławce siedział Adriano, wystarczyło tylko przesunąć Abidala na środek, a na lewej stronie postawić na Brazylijczyka. Jonathan dos Santos i Oriol Romeu zagrali poprawnie, ale Guardiola bez problemu mógłby zamiast nich wystawić graczy bardziej doświadczonych i obytych w meczach o stawkę.

Ale to wszystko już przeszłość, bo jutro FC Barcelona wystąpi w swoim najmocniejszym składzie. Powołanie na mecz dostali wszyscy mistrzowie świata, obecny będzie oczywiście również Leo Messi. Katalonia wie, że „Remontada es posible”, wiedzą to piłkarze, wie to trener. Problemem nie będą już brak ogrania ani presja. Fanatyczni kibice z Camp Nou będą dwunastym zawodnikiem. Wiadomo, że od pierwszej minuty nie wystąpi żaden z piłkarzy drużyny rezerw. Valdes wraca na bramkę, Sergio Gomesa zastąpi Puyol bądź Pique, Oriola Busquets, a Dos Santosa Xavi. Co ciekawe, nie wiadomo, czy od pierwszych minut zagra „El Guaje” Villa. Katalońskie media donoszą, że magiczny tercet formacji napadu ma składać się z Messiego, „Ibry” i Bojana. Ten ostatni ma być w ten sposób nagrodzony za sumiennie przepracowany okres przygotowawczy. Nowy nabytek „Barcy” zapewne wejdzie w drugiej połowie, wszakże mecz o superpuchar ma być hołdem kibiców dla piłkarzy wracających z mundialu, dla nowych mistrzów świata. Nie wiadomo, jak sprawy mają się z Iniestą, który ostatnio nie był w pełni przygotowany do gry. Jeśli zagra, może zastąpić w wyjściowym składzie Xaviego. Podobnie wygląda sytuacja Pinto – Guardiola może „zmusić” Valdesa do dłuższego odpoczynku. Jednak patrząc na wypowiedzi samego Katalończyka, wydaje się, że za wszelką cenę będzie on starał się zagrać.











