W meczu inaugurującym 55. sezon Bundesligi mieliśmy świetne widowisko i historyczne momenty. Bayern musiał mocno się napocić, aby zachować trzy punkty, walcząc przeciwko Bayerowi. Na drugi dzień swoje realne szanse na walkę o tytuł zaprezentowała Borussia Dortmund, tłamsząc Wolfsburg. W 1. kolejce padło parę pięknych bramek oraz nie zabrakło nieudanego telemarka.
Bayern nie bez strachu
W piątek na Allianz Arena mistrzowie Niemiec podejmowali zagadkowy Bayer Leverkusen. „Aptekarze” w poprzednim sezonie zawiedli swoich fanów i przede wszystkim siebie. W letnim okienku transferowym odeszli m.in. Omer Toprak, Hakan Calhanoglu i Javier „Chicharito” Hernandez. Piłkarze z BayArena stanowią obecnie znak zapytania. W Monachium też nie było wiadomo do końca, czego można spodziewać się po gospodarzach ze względu na średnie wyniki Bayernu z okresu przygotowawczego.
Wracając do samego spotkania, od początku to Bayern dyktował tempo gry. Nie minęło 20 minut spotkania, a z monachijską publicznością świetnie przywitali się Niklas Suele i Corentin Tolisso. Bayern uzyskał szybkie prowadzenie 2:0. Gospodarze grali świetnie w ataku (dużo ochoty do gry miał Franck Ribery), a jednocześnie likwidowali wszystkie akcje rywali w okolicach własnej bramki. W około 30. minucie meczu zaczęło mocno padać, dodatkowo pojawiły się grzmoty na Allianz Arena. Istna ulewa pojawiła się tuż przed końcem pierwszej połowy, co zmusiło sędziego do przedłużenia przerwy o dziesięć min.
Wraz z mocnym deszczem do słów gości wreszcie dotarły słowa nowego trenera Bayeru z czwartkowej konferencji prasowej. Na niej Heiko Herrlich powiedział, że nie chce być tylko uczestnikiem inauguracji. Chce powalczyć o wygraną. W drugiej połowie na boisku pojawił się Julian Brandt, a od tej pory gra drużyny z Leverkusen wyglądała znacznie lepiej. Niestety zanim zdążyli przełożyć to na dobre sytuacje, kolejną okazję dostał Bayern. W polu karnym faulu na Robercie Lewandowskim nie zauważył arbiter spotkania, pan Tobias Stieler, ale z pomocą przyszedł system VAR. I tak pierwszy historyczny rzut karny w Niemczech podyktowany dzięki sędziemu wideo wykorzystał Polak, podwyższając wynik na 3:0.











