Włodarze La Liga podjęli dziś trudną i nieco kontrowersyjną decyzję, ustalając termin Gran Derbi na poniedziałkowy wieczór. Dotychczas mówiło się głównie o niedzieli.
Problemy z terminem meczu wynikają z faktu, że na ostatnią niedzielę listopada zaplanowane są wybory do autonomicznego parlamentu Katalonii. Służby porządkowe w Barcelonie obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić należytego poziomu bezpieczeństwa dla obu tych wydarzeń. Koncerny medialne, które mają decydujący głos w materii terminów rozgrywania spotkań, dotychczas skłaniały się ku niedzieli.

Dziś rano dziennikarze radia Marca dotarli do nieco szokujących informacji. Potem potwierdziły je inne dzienniki. Na koniec również oficjalna strona ligi zamieściła wiadomość, że wybory w Katalonii wymusiły rozegranie meczu w poniedziałek.
Poniedziałek to dla Hiszpanów zły dzień na oglądanie meczów. Na Półwyspie Iberyjskim panuje przekonanie, że futbol to rozrywka weekendowa. Takie same zdanie wyraził bramkarz Barcelony, Victor Valdes, który jasno stwierdził, że nie wyobraża sobie Gran Derbi w poniedziałek. Dyrektor generalny Realu posunął się nawet dalej, twierdząc, że ten termin nie jest godny tak ważnego meczu.
Zazwyczaj poniedziałkowe mecze La Liga nie cieszą się zbyt dużą popularnością. No ale to będzie Gran Derbi, spotkanie, które zapełniłoby trybuny nawet, gdyby było rozgrywane w środku nocy na Grenlandii.











