Kończący się weekend obfitował w bramki zdobywane przez polskich piłkarzy występujących za granicą. Strzelali nie tylko napastnicy, ale też dwóch podstawowych stoperów w kadrze Adama Nawałki.
Kamil Glik jest w świetnej formie, co udowodnił podczas eliminacyjnych spotkań reprezentacji Polski. Trochę inaczej było w Torino, bowiem włoski zespół złapał olbrzymi dołek i znajduje się blisko strefy spadkowej w Serie A. W zremisowanym 2:2 meczu u siebie z Palermo Polak zagrał całe spotkanie i zdobył bramkę głową. W reprezentacji Polski wielokrotnie udowodnił, że głową grać potrafi. W swoim debiutanckim występie przeciwko Tajlandii zdobył też swojego pierwszego gola, który padł po rzucie rożnym. Nie uderzył piłki głową, lecz nogą i to właśnie czyni Glika piłkarzem niezwykle niebezpiecznym przy stałych fragmentach gry. Drugi nasz reprezentacyjny stoper, Łukasz Szukała, stał się bohaterem w niedzielnym meczu ligi rumuńskiej. Jego klub wygrał z CSMS właśnie dzięki bramce Szukały. Nazwy klubu Łukasza nie podajemy, bo jak się okazało, klub ten stracił prawa do używania swojej nazwy. Zastosujmy więc nazwę: mistrz Rumunii.
Dobrze radzili sobie napastnicy. Arkadiusz Milik rozpoczął sobotnie spotkanie na ławce rezerwowych, ale pojawił się na boisku już w 18. minucie. Zmienił wtedy kontuzjowanego Islandczyka, Kolbeinna Sigthorssona, który wcześniej zdążył jeszcze otworzyć wynik spotkania. Milik, wchodząc z ławki, miał niebywałą okazję do udowodnienia swojej siły i tego, że to on powinien być pierwszym wyborem trenera. Milik wpisał się na listę strzelców w 27. i 43. minucie spotkania, wykańczając akcje zespołowe Ajaksu. Zaliczył też asystę w 57. minucie, gdy do siatki trafił Davy Klaassen. Bohater reprezentacji Polski może być zadowolony ze swojej dyspozycji w ostatnich miesiącach. Polski napastnik nie chce ruszać się z Amsterdamu, w którym bardzo dobrze się czuje. Ma na swoim koncie osiem trafień w dwóch meczach w Pucharze Holandii, a także trzy gole dla drużyny narodowej w eliminacjach do mistrzostw Europy 2016.











