Real Madryt pokonał 6:2 Rayo Vallecano w ramach spotkania 6. kolejki Primera Division. Sensacyjnie „Los Merengues” stracili gola już w 15. sekundzie, jednak podopieczni Jose Mourinho zdominowali dalszą rywalizację, a główną rolę odegrał Cristiano Ronaldo, strzelec trzech goli.
Fatalna seria Realu Madryt miała się zakończyć dzisiaj, podczas spotkania w małych derbach Madrytu, z beniaminkiem Rayo Vallecano. Nie sprzyjała ku temu na pewno sytuacja kadrowa „Los Merengues”, gdyż oprócz tradycyjnie kontuzjowanych Sahina i Altintopa na trybunach zasiedli również Pepe, Carvalho i Coentrao, a spotkanie na ławce rezerwowych rozpoczęli Oezil i Benzema. W związku z tym po raz kolejny linia defensywy przybrała eksperymentalny wygląd, z Albiolem i Varante na pozycji stoperów. Rayo z pewnością wiedziało o słabszej dyspozycji podopiecznych Jose Mourinho, ale miało na pewno świadomość, że osiągnięcie remisu na Santiago Bernabeu będzie uznane za niezwykłe osiągnięcie, a co dopiero wygrana.
Jednak ku konsternacji wszystkich, już po piętnastu sekundach Real przegrywał z beniaminkiem 0:1! Spotkanie rozpoczęli goście, jednak piłkę szybko odzyskał Xabi Alonso, odegrał ją do Lassa, a ten niefrasobliwie i za lekko chciał podać ją do Kaki. Piłkę przejął Raul Tamudo i oddał strzał na bramkę Casillasa z ponad 30 metrów. Bramkarz nie popisał się najlepszą interwencją, gdyż sparował piłkę przed siebie, a żaden z dwójki stoperów nie upilnował Michu i ten mocnym strzałem z kilku metrów pokonał Casillasa – to był doprawdy piorunujący i sensacyjny początek. Gospodarze jednak niemal natychmiast starali się odpowiedzieć – w 4. minucie do centry Di Marii doskoczył Varane, ale jego strzał głową był niecelny. Kolejnej sytuacji Real nie wykorzystał cztery minuty później, kiedy to strzał Ronaldo z 20 metrów przeleciał nieznacznie nad bramką. Pomimo przewagi gospodarzy, kontry Rayo mogły być zabójcze – po fatalnym zachowaniu całej defensywy sytuację miał Tamudo, ale najpierw jego strzał trafił w obrońców, a kiedy żaden z nich nie kwapił się do piłki, która spadła ponownie pod nogi napastnika, ten ponownie uderzył, jednak tym razem dobrą interwencją popisał się Casillas i uratował swój zespół przed stratą gola. Piłka jednak zdecydowanie częściej gościła pod polem karnym gości, a w 16. minucie tylko udany wślizg ostatniego obrońcy pozwolił zapobiec sytuacji sam na sam Higuaina.
Swoją szansę miał jeszcze w 22. minucie Ronaldo, który nie trafił jednak czysto w piłkę, a poprawkę Kaki złapał bramkarz. Po upłynięciu pierwszych 30 minut kibicom z pewnością przed oczami stanęły mecze z Racingiem albo, co nawet gorsze, z Levante, tym bardziej że Rayo wcale nie zamierzało bronić się przez całą resztę spotkania. Na sytuację na boisku natychmiast zareagował Mourinho, w miejsce Lassa wstawiając Oezila. Niemiec mógł dać remis swojej drużynie już trzy minuty po wejściu na boisko, ale po jego podaniu i golu Higuaina sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną Argentyńczyka. Dwie minuty później już sam Oezil mógł wpisać się na listę strzelców, ale po jego strzale z kilkunastu metrów ładną paradę popisał się Gimenez. Napór bramki gości nie słabł ani na minutę, a w 36. minucie próbował Ronaldo, ale po raz kolejny jego strzał z rzutu wolnego przeleciał obok bramki. Jednak Portugalczykowi udało się tego wieczora zdobyć gola, a uczynił to w 39. minucie. Ronaldo otrzymał podanie od Kaki i pognał na bramkę rywala, nawet nie próbując odegrać piłki do asystującego mu Higuaina. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów zdecydował się na strzał, a piłka przeleciała dokładnie pomiędzy nogami interweniującego Gimeneza i na tablicy wyników pojawił się już wynik remisowy, a w piłkarzy Mourinho wstąpiły nowe siły. W 41. minucie Real po raz kolejny zdobył bramkę ze spalonego, a zrobił to niezwykle zdesperowany tego dnia Ronaldo, a już w doliczonym czasie gry podopiecznym Mourinho udało się w końcu wyjść na prowadzenie. Rzut wolny wykonał tym razem Xabi Alonso, a zza linii obrońców wyskoczyło trzech piłkarzy. Piłka trafiła do Sergio Ramosa, który zbił ją do Higuaina, a ten bez problemów umieścił ją w siatce.










