Niewątpliwym hitem 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy będzie mecz Śląska z Wisłą. „Biała Gwiazda” jest obecnie w kryzysie i niewiele wskazuje na to, by zażegnała go w najbliższej serii spotkań. O przełamanie złej passy powalczy także Lech, który na własnym boisku podejmować będzie łódzki Widzew. A co się będzie działo na innych boiskach?
Polonia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała
Niewykluczone, że mecz z beniaminkiem zadecyduje o przyszłości trenera Jacka Zielińskiego. Wprawdzie Polonia zajmuje obecnie czwarte miejsce w ligowej tabeli, ale porażka w ostatnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin znacząco wpływa na ocenę pracy szkoleniowca. Przynajmniej tak widzi to Józef Wojciechowski, który w pojedynku z Podbeskidziem oczekuje zwycięstwa. „Górale”, remisując z Lechem w minionej kolejce, pokazali, że ambitną grą można zdziałać wiele. Tym bardziej jeśli rywal nie prezentuje wielkiego futbolu. Mimo wszystko Polonia będzie faworytem tego spotkania, ale jak pokazuje każda kolejna seria gier w TME, wszystko jest możliwe.
Śląsk Wrocław – Wisła Kraków

W drugim piątkowym meczu czeka nas hit kolejki, a więc pojedynek Śląska z Wisłą. W obu drużynach panują obecnie całkowicie odmienne nastroje. Podopieczni Oresta Lenczyka znajdują się w bardzo dobrej formie, dzięki czemu nadal zajmują pierwsze miejsce w tabeli. W poprzedniej kolejce ograli nawet Jagiellonię, zdobywając jako pierwszy zespół w tym sezonie twierdzę Białystok. Z kolei Wisła po zmianie trenera nie potrafi wrócić na właściwe tory. W ciągu kilku dni, jakie z drużyną przepracował Kazimierz Moskal, styl gry zespołu nie uległ zmianie, co zostało potwierdzone porażką z Górnikiem na własnym terenie. Trudno się więc spodziewać, by „Biała Gwiazda” była w stanie urwać punkty Śląskowi we Wrocławiu. Wiślacy będą jednak zdawali sobie sprawę tego, że w przypadku porażki będą tracić do lidera aż trzynaście punktów, co może przekreślić ich szanse na obronę tytułu.
ŁKS Łódź – Jagiellonia Białystok
Po odejściu Michała Probierza ŁKS nie zdołał zdobyć nawet punktu. Łodzianie najpierw ulegli Ruchowi 0:4, by tydzień później przegrać 0:3 w meczu z GKS-em Bełchatów. Czyżby „Rycerze Wiosny” musieli liczyć na zdobywanie punktów w 2012 roku? Wszystko bowiem wskazuje na to, że na efekty pracy Ryszarda Tarasiewicza będzie trzeba jeszcze poczekać. Jeśli chodzi o Jagiellonię, to zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza również znajduje się w lekkim dołku. Wprawdzie w ostatnich czterech spotkaniach na rozkładzie „Jaga” miała takie zespoły, jak: Wisła, GKS Bełchatów, Legia oraz Śląsk, ale zdobycie czterech punktów nie jest wielkim osiągnięciem. Ponadto białostocczanie nie wygrali w tym sezonie żadnego wyjazdowego spotkania, co sprawia, że bardzo realnym wynikiem staje się remis.













