Górnik Zabrze pokonał na stadionie przy ulicy Roosevelta, po bardzo emocjonującym meczu, PGE GKS Bełchatów 1:0. Zwycięską bramkę dla podopiecznych Adama Nawałki strzelił Tomasz Zahorski. Wynik mógł być wyższy, lecz w bramce bełchatowian znakomicie spisywał się Łukasz Sapela.
Górnik Zabrze nie wyszedł dziś w najmocniejszym składzie. W ekipie czternastokrotnych mistrzów Polski zabrakło Piotra Gierczaka, który niedawno doznał poważnej kontuzji. Jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął 22-letni Daniel Sikorski, który zapracował na swoją szansę w ostatnim meczu Młodej Ekstraklasy, strzelając cztery bramki młodym piłkarzom Cracovii.

Zaledwie 30 sekund po rozpoczęciu spotkania, Górnik stworzył sobie okazję do strzelenia gola. Groźne dośrodkowanie Bembena zakończyło się jednak tylko rzutem rożnym. Po chwili swoją obecność na boisku zaznaczył Sikorski, dobrze dogrywając piłkę do Wodeckiego. Lecz znów obrońcy gości byli szybsi. Kilka chwil później pierwszy strzał na bramkę oddali bełchatowianie. Uderzał Marcin Żewłakow, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. W okolicach 20. minuty Daniel Sikorski doznał kontuzji. Napastnik zabrzan przez dłuższy czas był opatrywany poza boiskiem. Jednak były zawodnik Bayernu Monachium, mimo urazu, zacisnął zęby i powrócił na boisko, czym zasłużył sobie na szacunek kibiców.
Pierwsze pół godziny gry należało do Górnika, lecz brakowało skuteczności. Wspierani głośnym dopingiem zabrzanie nie zamierzali jednak rezygnować. Nieustanne szarże po obu stronach boiska wprowadzały wiele zamętu w szeregi defensywy gości. Podopieczni Adama Nawałki kolekcjonowali rzuty rożne, mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki, oddali więcej strzałów na bramkę. Można powiedzieć, że kompletnie zdominowali pole gry. Efektu bramkowego jednak wciąż nie było. Najbliżej szczęścia był w 40. minucie Sikorski, który popisał się znakomitym strzałem z woleja z odległości 20 metrów. Na jego nieszczęście piłka uderzyła w spojenie słupka z poprzeczką i poszybowała w trybuny.
Druga połowa zaczęła się tak samo, jak pierwsza: ogłuszający doping zabrzańskich kibiców i nieustanne ataki Górnika. Szczęścia znów szukał Sikorski, ale bełchatowscy defensorzy po raz kolejny zablokowali uderzenie napastnika gospodarzy. Po chwili do głosu doszli podopieczni Macieja Bartoszka i były momenty, kiedy pod bramką Stachowiaka robiło się bardzo gorąco. Najbliżej pokonania bramkarza gospodarzy był Zlatko Tanevski, lecz golkiper Górnika popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później w doskonałej sytuacji Janusz Gol posłał piłkę obok słupka.












