Górnik Łęczna w Lublinie. Choć brak jeszcze oficjalnego potwierdzenia ze strony klubu czy miasta, wszystko wskazuje na to, że w nowym sezonie „Zielono-czarni” będą rozgrywali swoje domowe spotkania na Arenie Lublin. Jak na taki obrót spraw reagują ludzie zaangażowani w całą sprawę? Kto ma rację?
Co się odwlecze, to nie uciecze…
Temat przenosin Górnika Łęczna na lubelską Arenę pojawiał się od momentu, w którym podjęto decyzję o budowie nowego obiektu w Lublinie. Od tamtej chwili powracał jak bumerang, ostatnio w grudniu. Klub z Łęcznej miał rozgrywać swoje spotkania rundy wiosennej na mogącym pomieścić ponad 15 tysięcy kibiców stadionie. Wtedy jednak klubowym włodarzom nie udało się dogadać z władzami miasta. Co się odwlecze, to nie uciecze. Temat wrócił przed sezonem 2016/2017. Wydaje się, że tym razem udało się sprawę doprowadzić do końca. Górnik Łęczna będzie rozgrywał swoje spotkania w ekstraklasie na Arenie Lublin.
Jak nie wiadomo, o co chodzi…
… to chodzi o pieniądze. A konkretnie ich brak. Albo niedomiar. Dotychczasowa umowa sponsorka Górnika z kopalnią Bogdanka wygasła wraz z końcem czerwca. Przez kilka dni nie było wiadomo, czy w ogóle zostanie przedłużona. Osoby decyzyjne zostały postawione pod ścianą. Nawet z pieniędzmi z kopalni „Zielono-czarni” ledwo utrzymali się w lidze. Wizja upadku jedynego przedstawiciela Lubelszczyzny w najwyższej klasie rozgrywkowej zajrzała im w oczy. Oczy Artura Kapelko zwróciły się na południowy-wschód, w kierunku Lublina. Znamiennym jest również to, że Górnik jest jednym z nielicznych klubów ekstraklasy, który nie otrzymuje dotacji od lokalnego samorządu. Kopalnia Bogdanka ostatecznie przedłużyła umowę sponsorską. Na mniej korzystnych dla Górnika warunkach. Jak donosi „Kurier Lubelski”, ratusz miasta i marszałek województwa, za rozgrywanie meczów na Arenie zaoferowali „Zielono-czarnym” od 2 do 2,5 miliona złotych. Za wzrokiem prezesa do Lublina powędrowało również jego serce. A „tam dom twój, gdzie serce twoje”.
Nieoficjalnie mówi się, że obniżenie dotacji dla Górnika przez kopalnię było decyzją zarządu grupy kapitałowej Enea, która niedawno przejęła Bogdankę.
Władze Lublina i władze Lubelskiego Związku Piłki Nożnej w pełni poparły pomysł przeprowadzki do Lublina. Prezes LZPN – Zbigniew Bartnik – wystosował nawet z tej okazji list otwarty do kibiców. Zaapelował w nim między innymi o zrozumienie i potraktowanie tej sprawy jako pomoc dla Górnika.
Teraz jednak nadszedł czas kiedy wszyscy o tą ekstraklasę musimy powalczyć. Od dłuższego czasu dochodzą do nas niepokojące informacja na tematy sytuacji finansowej i infrastrukturalnej Górnika Łęczna (…). Występy na stadionie w Lublinie wiązałyby się dla klubu z wyższymi wpływami do budżetu, a w tej sytuacji, jakiej znalazł się Górnik, jest to niezbędne do normalnego funkcjonowania.Zbigniew Bartnik – prezes LZPN
Wyższe wpływy do budżetu? Czy aby na pewno?
Niezadowoleni kibice
W dużym uproszczeniu. Z zachowaniem wszelkich proporcji. Z przymrużeniem oka. Wyobraźcie sobie, że Liverpool wpada w finansowe tarapaty. Rękę do klubu z Anfield wyciąga miasto Manchester – siedziba United i City. Dziwne, prawda? Mniej więcej tak patrzą na sprawę kibice z Lublina. Miasto wyciąga pomocną dłoń do klubu z innego miasta. Mało tego. Wyciąga ją w sytuacji, gdy powinno uczynić to w kierunku „swoich” klubów. Pierwszy przykład z brzegu – Lublinianka. Przez modernizację trzeciej ligi klub spadł o poziom niżej. Jeszcze do niedawna nie było jednak pewne, że najstarszy lubelski klub w tej czwartej lidze wystąpi. Oczywiście brakowało pieniędzy. Z powodu braku pomocy od miasta Lublinianka zgłosiła się do gry w okręgówce. Ostatecznie Lublin udzielił wsparcia i klub wystąpi w czwartej lidze. Sprawa była jednak na ostrzu noża.











