Wielkie emocje w sobotnich meczach 16. kolejki La Liga. Valencia i Atletico grają do końca i zdobywają szalenie ważne punkty. Barca remisuje na Camp Nou z Villarrealem.
Valencia – Espanyol 1:0
Pierwszym meczem dzisiejszego jakże ciekawego wieczoru była konfrontacja Valencii i Espanyolu. „Los Ches” grali o to, by nie stracić miejsca w czołówce, Katalończycy, by nie znaleźć się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Valencia od początku meczu starała się atakować bramkę strzeżoną przez Carlosa Kameniego. Siła ofensywna lewantyńskiego klubu była znacznie osłabiona brakiem Davida Silvy i Pablo Hernandeza. Czarnoskóry bramkarz Espanyolu bronił jednak bardzo dobrze, a jego koledzy z formacji ofensywnych odpowiadali groźnymi kontratakami. Jednak to gospodarze mieli zdecydowania więcej okazji, by umieścić piłkę w siatce. Szanse marnowali Villa, Mata i Alba.
Na początku drugiej części spotkania kolejne okazje, dwie w trzy minuty, zmarnował Villa. Przeciwnicy odpowiedzieli próbami Roncaglii i Luisa Garcii. Mecz jawił się jako festiwal niewykorzystanych okazji, „El Guaje”, Mata i Zigić raz po raz wypracowywali sobie doskonałe pozycje strzeleckie. Kibice Valencii do końca nie mogli być pewni wyniku, wszakże już nieraz tracili punkty w ostatnich minutach. Tym razem było jednak inaczej. 92. minuta, wrzutka Joaquina w kierunku Villi, piłkę głową uderza Nicola Zigić. Gol i trzy punkty zostają na Estadio Mestalla. Valencia jest już trzecią siłą ligi. Espanyol spada w dół tabeli. Cichym bohaterem meczu był z pewnością Miguel. Piłkarz, który sprawia wiele problemów trenerowi Emery’emu, spóźniając się na treningi, biorąc udział w bójkach w nocnych klubach i nie respektując nakazów szkoleniowca. Portugalczyk zagrał bardzo dobre spotkanie, był aktywny, brał na siebie ciężar gry. Niewidoczny był rozgrywający Valencii, Ever Banega. Argentyńczyk, który jeszcze niedawno był najlepszym piłkarzem zespołu, ostatnio prezentuje formę, która z pewnością nie zadowala fanów „Los Ches”. W zespole gości na wielką pochwałę zasługuje Kameni, którego znakomite interwencje powstrzymały bramkowe zakusy Valencii przez 90 minut.
Barcelona – Villarreal 1:1
O 20.00, tuż przed meczem z Villarrealem, na Camp Nou miała miejsca ceremonia prezentacji sześciu trofeów zdobytych przez „Dumę Katalonii” w 2009 roku. Z pewnością piłkarze Barcelony przystąpili do meczu bardzo zmotywowani. Składu, który wystawił Pep Guardiola, na pewno nie można określić jako optymalnego. Na boisko nie wybiegli: Messi, Iniesta, Yaya i Keita. Pojawił się na nim za to młody Jonathan Dos Santos. Barcelona świetnie rozpoczęła mecz. W 7. minucie Dani Alves wrzucił piłkę w pole karne, gdzie Henry opanował ją i oddał błyskawiczny strzał na bramkę, futbolówka trafiła w poprzeczkę, a następnie pod nogi Pedro, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. W pierwszej połowie więcej goli nie padło, „Blaugrana” miała jeszcze kilka okazji marnowanych przez „Ibrę” i Henry’ego. Katalończycy mieli posiadanie piłki na poziomie 60%.










