Wisła Kraków odniosła w sobotę wysokie zwycięstwo nad Koroną Kielce, strzelając podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego trzy bramki. O wygranej zadecydowała lepsza skuteczność gospodarzy, a to spotkanie pozwoliło się wybić niektórym piłkarzom „Białej Gwiazdy”. Na temat tego meczu wypowiedział się obrońca gospodarzy, Arkadiusz Głowacki.
Dla Wisły była to najwyższa wygrana w tym sezonie. Podopieczni Kulawika nie mają już raczej jednak o co walczyć w tej edycji rozgrywek.
– No cóż, w końcu przyszedł taki dzień, że możemy się cieszyć taką wygraną. Zdajemy sobie też jednak sprawę, że trzeba wygrywać dalej. Zostało jeszcze kilka meczów, w których musimy potwierdzić swoją wartość – powiedział po meczu Arkadiusz Głowacki.

W spotkaniu z Koroną goście stworzyli sobie kilka naprawdę niebezpiecznych sytuacji. Tylko dobra dyspozycja bramkarza „Białej Gwiazdy” uratowała gospodarzy od utraty gola i zapewniła zachowanie czystego konta. Głowacki podkreślał, że dla Miśkiewicza była to okazja do wykazania się, dzięki czemu wzmocnił swoją pewność siebie. Obrońca Wisły zaznaczył również, że Korona była bardzo groźna ze stałych fragmentów gry.
Oprócz dobrego występu drugiego bramkarza Wisły na pochwałę zasługują również młodzi zawodnicy, jak na przykład Alan Uryga czy Paweł Stolarski, którzy nie odstawali za bardzo od swoich bardziej doświadczonych kolegów: – Myślę, że to jest normalna kolej rzeczy. Po to ci chłopacy trenują, starają się, żeby wskoczyć do pierwszego składu. Ostatnio im się to udaje bardzo dobrze. Mają przede wszystkim charakter i to jest bardzo ważne. Jest wielu młodych chłopaków, którzy potrafią się zachłysnąć jednym, dwoma niezłymi meczami, a u nich widać sporo pokory i chęci do pracy – stwierdził Głowacki.