Nie milkną echa wczorajszego zwycięstwa Borussii Moenchengladbach nad Bayernem Monachium. “Źrebaki” pokonały u siebie ekipę mistrza Niemiec 2:1 i w ligowej tabeli uciekły “Bawarczykom” na siedem punktów. Podopieczni Marco Rose zachwycają swoją grą ekspertów, którzy coraz śmielej wymieniają Gladbach w kontekście walki o tytuł mistrzowski. Na obecną formę zespołu z Westfalii składa się wiele czynników, w tym dyspozycja poszczególnych graczy. W tym przypadku na wyjątkową uwagę zasługuje francuski napastnik Marcus Thuram.
Jak dotąd były młodzieżowy reprezentant “Trójkolorowych” we wszystkich rozgrywkach uzbierał 21 spotkań, w których strzelił dziewięć bramek i zaliczył sześć asyst. Nominalną pozycją, na której Marcus Thuram spędził znaczną część swojej kariery, jest środek ataku. Niemniej jednak w bieżącym sezonie trener Rose wystawia go również na skrzydle. Mimo to trzeba przyznać, że młody Francuz na każdej pozycji radzi sobie świetnie i jest jednym z największych objawień tego sezonu ligi niemieckiej.
Syn legendy
Nazwisko Thuram w świecie futbolu nie jest anonimowe. Ojciec Marcusa, Lilian występował w takich klubach jak Parma, Juventus czy FC Barcelona. Ponadto z reprezentacją Francji sięgnął po złoty medal mistrzostw świata w 1998 roku i mistrzostw Europy dwa lata później. Do tego dołożył srebrny medal przywieziony z mundialu w 2006 roku.
Marcus Thuram przyszedł na świat w 1997 roku w Parmie. To tam wówczas występował jego ojciec. Pierwszym poważnym klubem w przygodzie z piłką Thurama juniora bylo Sochaux. Wychowankami akademii FCSM są chociażby Benoit Pedretti, Jeremy Menez czy Marvin Martin.
Wiele wskazuje na to, że Marcus Thuram może stać się najwybitniejszym wychowankiem szkółki zespołu ze wschodniej Francji. Swój debiut w pierwszej drużynie zanotował w marcu 2015 roku, czyli jeszcze przed 18 urodzinami. Z biegiem czasu młody napastnik zyskiwał coraz mocniejszą pozycję w Sochaux, co owocowało kolejnymi powołaniami do młodzieżowych reprezentacji kraju.
W “Les Lionceaux” Marcus Thuram uchodził za duży talent. I z taką łatką opuszczał rodzimy klub. Nowym pracodawcą perspektywicznego zawodnika zostało EA Guingamp. Kwota, jaką za niego wtedy zapłacono, nie robi większego wrażenia. Było to bowiem zaledwie 600 tysięcy euro.









