Jedenaste takie derby w historii rozgrywek ligowych i siódme zwycięstwo Ruchu Chorzów. „Niebiescy” coraz lepiej wyglądają pod wodzą Dawida Szulczka, a w poniedziałkowy wieczór po raz pierwszy od lipca zagrali na zero z tyłu. O wiele gorzej swoją pracę w nowym klubie zaczyna natomiast Artur Skowronek. GKS Tychy to obecnie najgorsza ofensywa ligi.
Przy Edukacji więcej emocji mieliśmy na trybunach niżeli samym boisku. O ile walki nie brakowało, to fajerwerków czysto piłkarskich już niewątpliwie tak. Ruch skromnie wygrał spotkanie derbowe i po raz pierwszy od lipca zagrał na zero z tyłu.
Skoro siłą rzeczy nawiązaliśmy już do wydarzeń w sektorach kibicowskich, to gospodarze trzykrotnie odpalali pirotechnikę – dwukrotnie sędzia przerywał mecz. W drugiej połowie spłonął także transparent Ruchu, który tyszanie zdobyli w wyniku głośnego incydentu sprzed kilku dni.
Atmosfera derbowa udzielała się wszystkim, nikt nie odstawiał nogi. Po pół godzinie gry mieliśmy już dwie wymuszone zmiany. Najpierw murawę z kontuzją kolana opuścił Mamin Sanyang (nie był w stanie zrobić tego o własnych siłach), a chwilę później doszło do groźnego pojedynku pomiędzy Mateuszem Hołownią a Jakubem Myszorem. Ten drugi padł na murawę, a jego twarz w okolicy prawego oka nie wyglądała dobrze (wyraźne rozcięcie).
Losy tego spotkania jeszcze w pierwszej połowie rozstrzygnął Łukasz Moneta. Po bramce wykonał charakterystyczną cieszynkę. Jak później wyznał, inspirował się Yusufem Dikecem – tureckim sportowcem, który nie tak dawno w Paryżu wywalczył srebrny medal olimpijski w strzelectwie.
– Gdy oglądałem igrzyska olimpijskie, wymyśliłem sobie, że po bramce strzelonej w lidze zrobię właśnie taką cieszynkę. On [Dikec] strzelał sobie na zupełnym luzie, jak szef – tłumaczył Moneta.
Fajnie, że ta drużyna się buduje
Derby i sytuacja na trybunach to jedno. Poniedziałkowy mecz miał jednak zdecydowanie więcej podtekstów.
Na ławkach obu zespołów zasiedli nowi szkoleniowcy – Artur Skowronek (GKS Tychy) i Dawid Szulczek (Ruch Chorzów). To starzy znajomi. Wcześniej pracowali razem między innymi w Wigrach Suwałki, gdzie Szulczek był asystentem Skowronka. I tym razem, mówiąc z przymrużeniem oka, uczeń przerósł mistrza.
Szulczek, jako szkoleniowiec Ruchu, jeszcze punktów nie stracił – w debiucie pokonał Górnika Łęczna, a teraz wygrał derby z Tychami. Co więcej, „Niebiescy” po raz pierwszy od końcówki lipca (i meczu ze Zniczem Pruszków) zachowali czyste konto.










