Sromotna porażka w Śląskim Klasyku odeszła w niepamięć. W piątkowy wieczór GKS Katowice znowu pokazał, że potrafi grać z większymi od siebie. Wreszcie są też punkty, których w ostatnich tygodniach brakowało przy Bukowej. – W tej lidze faworyci są tylko na papierze. My chcemy dawać na boisku to, co mamy najlepsze – przekonywał nas po meczu kapitan „GieKSy”.
GKS Katowice po sensacyjnym zwycięstwie nad panującymi mistrzami Polski pod koniec sierpnia wyraźnie wyhamował, przynajmniej jeśli chodzi o wyniki (zaledwie punkt w trzech kolejnych spotkaniach ligowych). Pechowa porażka w Lubinie po bramce zmiennika, zwycięstwo wypuszczone z rąk w doliczonym czasie gry z Widzewem i zasłużona porażka z Górnikiem.
O ile w meczach z Zagłębiem i Widzewem na boisku nie wyglądało to źle, o tyle w Śląskim Klasyku już niestety tak. Wyróżnić za to spotkanie nie dało się nikogo. Dawid Kudła z blokiem defensywnym popełniali stare błędy, a zawodnicy ofensywni nie stwarzali żadnego zagrożenia (tylko pięć strzałów, dwa celne).
Podopieczni Rafała Góraka za wszelką cenę chcieli teraz udowodnić, że był to tylko wypadek przy pracy. Po części zrehabilitowali się już we wtorek, gdy wyeliminowali z Pucharu Polski niepokonaną dotychczas w lidze Termalicę. Nie była to jednak wygrana efektowna. Niemniej takie mecze też trzeba potrafić przechylać na swoją korzyść, a to w ostatnich latach nie było domeną GKS-u.
W piątek do Katowic przyjechała Pogoń Szczecin, niesiona zwycięstwem nad Legią. Ale po raz kolejny faworyt, a przynajmniej zespół wskazywany na papierze jako lepszy, połamał sobie zęby na meczu z beniaminkiem.
„Portowcy” podzielili los Jagiellonii Białystok (nawet wynik był taki sam) i śmiało w tym aspekcie mogą się z mistrzami porównywać.
Rafał Górak ma swój sposób na mecze z czołówką
GKS Katowice za to znowu pokazał, że potrafi grać z tymi teoretycznie większymi od siebie. Czy przy Bukowej mają patent na faworytów? – Nie rozgraniczałbym zespołów w ekstraklasie na większe i mniejsze. To jest elita, w tej lidze każdy zespół jest duży. Gdyby taki nie był, to w tej najwyższej klasie rozgrywkowej by zwyczajnie nie grał. Każdego rywala szanujemy tak samo – mówił nam po meczu Arkadiusz Jędrych.
– My przede wszystkim skupiamy się na sobie. W tej lidze faworyci są tylko na papierze. Nie chcemy się skupiać na tym, czy gramy z pierwszym, czy drugim zespołem w tabeli. Chcemy dawać na boisku to, co mamy najlepsze. To, nad czym pracujemy w tygodniu. Dziś było to bardzo widoczne – dodał doświadczony obrońca.












