Jak to mówią, zamiast zaglądać do swojego ogródka, wrzucasz kamień do ogródka sąsiada. Po 18 kolejkach z zaskoczeniem możemy stwierdzić, że GKS Katowice znajduje się pomiędzy zdobywcą Pucharu Polski za zeszły sezon a przeładowanym pieniędzmi Widzewem Łódź. Jednak żeby nie było za kolorowo, to nie występy klubu z Katowic zagwarantowały mu miejsce pośród tak zacnego grona, ale raczej błędy rywali, którzy podobnie jak GKS znajdują się w walce o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Wraz z końcem stycznia do gry wracają rozgrywki znanej i lubianej PKO BP Ekstraklasy. GKS swoje przygotowania spędził w tureckiej Larze w prowincji Antalya. Ciepłe słońce i dodatnie temperatury miały przynieść nową falę świeżości i rozwiązań, które mają zaskoczyć rywali „Gieksy” u progu rundy wiosennej. Przed zawodnikami trenera Góraka jednak długa droga, aby wygrzebać się ze strefy spadkowej i realnie myśleć o utrzymaniu. Do tego dochodzi walka w Pucharze Polski, w którym jeśli klub z Katowic chce odnieść sukces, musi naprawdę wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
Blednący obraz zeszłego GKS-u
Zespół z Katowic w najwyższej klasie rozrywkowej gości zaledwie od dwóch lat, odkąd wrócił do PKO BP Ekstraklasy po 19-letniej przerwie. Sezon jako beniaminek klub zakończył na świetnym 8. miejscu, wyprzedzając takie firmy jak np. Górnik Zabrze czy Piast Gliwice, a więc bezpośrednich rywali ze Śląska. Dobra forma prezentowana przez zawodników, a w szczególności Sebastiana Bergiera i Oskara Repkę, pozwoliła trenerowi na stosowanie bardzo odważnej ofensywnej taktyki, która nieraz zaskakiwała rywala. Zwieńczeniem świetnego sezonu stało się otworzenie nowego stadionu, Areny Katowice, który jako swego rodzaju mit założycielski miał stać się fundamentem nowego zespołu GKS-u Katowice.















