Niemożliwe. Niesamowite. Nieprawdopodobne. GKS Katowice znowu zagra w ekstraklasie. Wiosna dla zespołu Rafała Góraka była jak ze snu – zaledwie dwie porażki, a pod koniec dominacja dosłownie z każdym. To drużyna, która przeszła wiele, ale to ją zbudowało. Dziś „GieKSa” mentalnie jest daleko przed wszystkimi. TO LIGA MISTRZÓW.
Dawid Kudła. Marten Kuusk. Arkadiusz Jędrych. Aleksander Komor. Grzegorz Rogala. Oskar Repka. Antoni Kozubal. Marcin Wasielewski. Mateusz Mak. Adrian Błąd. Sebastian Bergier. Mateusz Marzec. Shun Shibata. Jakub Arak. Bartosz Jaroszek. Trener Rafał Górak i jego sztab. To architekci dzisiejszego zwycięstwa w Gdyni. Zwycięstwa, które przywróciło „GieKSę” na mapę piłkarskiej elity, i to po 19 latach bolesnego oczekiwania.
Były to lata wzlotów i upadków, głównie upadków
2004/2005 – to ostatni sezon GKS-u Katowice na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Ostatni mecz? Klasyk z Górnikiem przy Bukowej, przy pustych trybunach, a w składzie „GieKSy” między innymi Mirosław Widuch, Tadeusz Bartnik, Ryszard Czerwiec, Grzegorz Górski czy Dawid Plizga.
Mimo że katowiczanie wygrali skromnie po bramce Krzysztofa Markowskiego, to pożegnali się z elitą. Nikt nie przypuszczał wtedy, że rozłąka potrwa prawie 20 lat. W kolejnym sezonie klub nie otrzymał licencji na grę w II lidze. Dodatkowo został karnie zdegradowany jeszcze o dwa poziomy.
Zaczął się proces odbudowy. Dwa awanse z rzędu, przy okazji pobity został rekord najwyższego zwycięstwa w historii – 9:0 z Szombierkami Bytom – który o mały włos nie został wyrównany kilka tygodni temu ze Stalą Rzeszów.
Potem była blisko dekada spędzona na zapleczu ekstraklasy. I GKS Katowice rzeczywiście walczył wtedy o awans, np. w sezonach 2016/2017 i 2017/2018. Jak się kończyło? Kompromitacją. Bramka z połowy w doliczonym czasie gry meczu z Kluczborkiem czy wstydliwe porażki w derbach z Ruchem i Tychami. Czarę goryczy przelał jednak spadek w kolejnej ligowej kampanii, o którym przesądził gol bramkarza w ostatniej akcji sezonu. No absurd.
I znowu poniekąd trzeba było zaczynać wszystko od nowa. Po raz drugi w Katowicach postawiono na Rafała Góraka, który po dwóch latach wprowadził „GieKSę” z powrotem do Fortuna 1. Ligi. A tam? Powolna nauka i dwa przeciętne sezony. Frustracja kibiców stopniowo rosła.
GKS Katowice w ekstraklasie, czyli Rafał Górak zaskoczył nas wszystkich
Historię minionego sezonu znają wszyscy. Świetny początek, a potem seria ośmiu meczów bez zwycięstwa w lidze. „Górak, pakuj walizy” – leciało z trybun na każdym meczu domowym. Przed derbowym starciem z GKS-em Tychy na Blaszoku pojawił się transparent: „Nawet jak wygramy do zera, oczekujemy zmiany trenera”. Wrzało.












