Debiut Piotra Dziewickiego w roli trenera GKS-u Jastrzębie nie napawał optymizmem. Bezbarwny remis w starciu z beniaminkiem ze Stalowej Woli oraz późniejsze wyniki nie pozwalały optymistycznie patrzeć w przyszłość. Drużynie udawało utrzymywać się nad czerwoną strefą, lecz nie była w stanie zrobić niczego więcej. Jednak w ostatnich tygodniach jastrzębianie wreszcie są na fali.
GKS Jastrzębie występuję na trzecim szczeblu rozgrywkowym drugi rok z rzędu. Wcześniej zespół ze Śląska grał przez cztery sezony w Fortuna 1. Lidze. Mimo to zarówno przed rokiem, jak i teraz nie jest w stanie choćby powalczyć o to, by ponownie znaleźć się na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Po słabszym początku sezonu i serii trzech porażek z rzędu podopieczni Piotra Dziewickiego wreszcie zaczęli łapać oddech. W Puławach chcieli pójść za ciosem i przełamać wyjazdową niemoc tego sezonu.
GKS Jastrzębie – sensacyjna wygrana
Przed tygodniem piłkarze GKS-u Jastrzębie rozgrywali domowy mecz z jedną z najlepszych drużyn trwającej rundy – Pogonią Siedlce. Z racji wygranej Kotwicy Kołobrzeg z KKS-em Kalisz siedlczanie mogli zasiąść na fotelu lidera. Szansy jednak nie wykorzystali. Osłabiony z powodu choroby jelitowej większości zespołu GKS Jastrzębie już w pierwszej połowie prowadził dwiema bramkami. Na listę strzelców wpisali się Kamil Jadach oraz João Guilherme. Pogoń odpowiedziała dopiero w samej końcówce za sprawą Cezarego Demianiuka. Wystarczyło to jedynie na emocjonującą końcówkę, ponieważ trzy punkty i tak zostały na Śląsku.
Tym samym GKS Jastrzębie utarł nosa rywalom, którzy nie zgodzili się, by przełożyć to spotkania. Prośba włodarzy jastrzębskiego klubu była oczywiście związana z problemami zdrowotnymi zawodników pierwszej drużyny.











