Warta Poznań przegrywa kolejne spotkania i „umacnia” swoją lokatę w strefie spadkowej I ligi polskiej. Po meczu swojego zażenowania nie krył pomocnik „Zielonych” – Paweł Giel.
Jak oceniasz mecz z Flotą? Bo po raz kolejny Wam niestety nie wyszło.
Nam tak już nie wychodzi od bodajże 11 kolejek. Potrafiliśmy stworzyć sobie sytuacje i w pierwszej połowie, i w drugiej, ale nic poza tym. Straciliśmy bardzo głupie bramki, bo po stałych fragmentach gry: stoi sobie niepilnowany zawodnik Floty i po prostu strzela nam gola. Ogólnie uważam, że nie powinniśmy tego meczu przegrać, a jak nie można przegrać, to trzeba co najmniej remisować.
Powtarza się scenariusz z Waszych wszystkich poprzednich meczów. Kibice cały czas słyszą, że mogliśmy wygrać.

Prawda jest taka, że co mecz gramy kompletny piach i kibice powinni nas wygwizdać. W pierwszej połowie gramy istny dramat, na drugą odsłonę wychodzimy, walczymy, gryziemy trawę, stwarzamy sobie sytuacje, ale nie potrafimy wstrzelić się w bramkę – mieliśmy jedną okazję sam na sam, potem obrońca Floty wybił piłkę z linii bramkowej… Mamy straszny problem.
Wydawało się, że szybko strzelona bramka pomoże Wam w ustawieniu reszty spotkania. Niestety, czegoś zabrakło.
Cofnęliśmy się za bardzo.
Ale od samego początku meczu byliście ustawieni defensywnie i czekaliście na kontry. Takie było założenie taktycznie?
Nie, nie, mieliśmy wyjść na boisko, zagrać swoje i zdobyć trzy punkty. Poza tym co mecz mamy takie samo założenie, ale nic to nie daje i cały czas dostajemy baty. Po raz kolejny schodzimy z boiska z opuszczonymi głowami i mogę powiedzieć tylko tyle, że jest coraz gorzej.
To dopiero Wasze trzecie trafienie w całej rundzie wiosennej. Nie wydaje Wam się, że musicie zacząć od strzelania bramek?
Zgadza się, jednak nie możemy winić tylko napastników. Przez te wszystkie mecze stworzyliśmy sobie kilka okazji i każdy z nas mógł strzelić gola.
Boicie się o utrzymanie?
Nie będę ukrywał – wszystko się pod nami wali. Ale jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy czego się bać, bo albo zaczniemy walczyć i wygrywać mecze, albo w czerwcu będziemy płakać.
Dopiero w ostatnich dziesięciu minutach spotkania przycisnęliście Flotę.
Pod koniec Flota opadła z sił, dlatego przejęliśmy inicjatywę i zaatakowaliśmy agresywnie. Dlaczego od początku spotkania nie możemy grać piłką na połowie przeciwnika? Nie wiem, szczerze mówiąc, nie wiem. Jesteśmy po prostu słabi!
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @JakubSosnicki