Kenny Dalglish jest niezwykle ucieszony, że lider i kapitan jego zespołu, Steven Gerrard, jest już w pełni zdrowy i powoli wraca do gry. Szkocki menedżer planuje wystawić go w wyjściowym składzie na mecz z Manchesterem United w ten weekend.
Sześć miesięcy temu piłkarz Liverpool FC odniósł poważną kontuzję pachwiny. Był zmuszony przejść operację i przebyć długotrwałą rehabilitację. Od tamtej pory nie pojawił się na boisku, lecz już od kilku tygodni trenuje na najwyższych obrotach wraz z resztą drużyny. Jego powrót był planowany na początek sezonu, jednak musiał zostać odłożony, z powodu infekcji, która wdała się w ramach operacji. W tym sezonie Anglik zdążył zaliczyć już trzy wejścia z ławki. Nie wystąpił jeszcze w reprezentacji, która zapewniła sobie udział w Euro 2012. Zwycięski remis z Czarnogórą oglądał jedynie w telewizorze, a teraz koncentruje całą swoją uwagę na zbliżającym się pojedynku z Manchesterem United.

Dalglish bardzo powoli wprowadza kapitana swojego zespołu do gry. Trzykrotnie wpuścił go na boisko z ławki rezerwowych, ale nie oszczędzał go w przerwie reprezentacyjnej. Pomocnik dostał dużą dawkę ćwiczeń i teraz ma być już gotowy do powrotu do pierwszej jedenastki „The Reds”. Prawdopodobnie pojawi się w niej już w sobotę, gdy jego klub podejmie na Anfield Road mistrza Anglii Manchester United.
– Zdrowy Steven to dla nas priorytetowa sprawa, jest on ważną częścią naszego zespołu. Jeśli masz w składzie takiego piłkarza, jakim jest Gerrard, to twój klub jest dużo silniejszy. To chyba nie podlega żadnej dyskusji. Siła i jakość zespołu są wtedy znacznie większe. Mamy naprawdę mocny skład, a powrót Stevena sprawia, że jesteśmy jeszcze mocniejsi. Z nim możemy celować zdecydowanie wyżej – powiedział Szkot.











