Ponad cztery lata temu Georginio Wijnaldum trafił do Newcastle United jako bramkostrzelny ofensywny pomocnik. Podczas dalszej kariery w Anglii, już w barwach Liverpoolu, znacznie oddalił się jednak od bramki rywali, pełniąc funkcję środkowego pomocnika obarczonego licznymi zadaniami w destrukcji. Drzemiący ofensywny potencjał Holendra wychodzi na światło dzienne dopiero w spotkaniach reprezentacji „Oranje”. Georginio Wijnaldum – zadaniowiec w klubie i strzelec wyborowy w kadrze.
Niezwykła dynamika oraz wszechstronność nastoletniego Georginio Wijnalduma przyciągnęły zainteresowanie wielu klubów Europy. Szybki rozwój skrzydłowego Feyenoordu Rotterdamu zaczęło obserwować znaczne grono skautów, a media wieszczyły rychły transfer kolejnej perełki De Kuip do jednego z czołowych zespołów Starego Kontynentu. Zawodnika niespodziewanie pozyskało jednak PSV Eindhoven. W klubie z miasta Philipsa Holender postawił kolejne kroki w karierze, prezentując wszechstronność w grze ofensywnej oraz imponując skutecznością. Niezwykle udana kampania 2014/2015 w wykonaniu kapitana „Boeren” zwieńczona mistrzostwem kraju wzbudziła jeszcze większe zainteresowanie zawodnikiem ze strony bogatszych klubów. Po zakończeniu sezonu pieniędzy na zakup uniwersalnego atakującego nie żałowało Newcastle United.
Na St James’ Park Holender szybko stał się główną postacią ofensywny zespołu znad rzeki Tyne, zdobywając 1/4 wszystkich ligowych bramek strzelonych w sezonie przez „The Magpies”. Po dramatycznej walce o uniknięcie degradacji Newcastle United nie zdołało jednak utrzymać się w Premier League. Przyszłość Georginio Wijnalduma w północno-wschodniej Anglii stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Szczególnie w obliczu mniejszych dochodów klubu związanych ze spadkiem do Championship oraz zainteresowaniem zawodnikiem przez wyżej notowane zespoły.
Przemiana w zadaniowca
Największą determinację w wyścigu o pozyskanie Holendra wykazał Liverpool, płacąc za atakującego niespełna trzydzieści milionów euro. Po fiasku transferu Piotra Zielińskiego zawodnik Newcastle United w opinii Jürgena Kloppa był idealną alternatywą dla Polaka.
Transakcja wzbudziła jednak spore zaskoczenie ze strony mediów. Eksperci powątpiewali w regularną grę ofensywnego pomocnika w pierwszej jedenastce Liverpoolu. Z powodu mocno obsadzonej formacji ataku skazywali zawodnika na pełnienie jedynie funkcji rezerwowego. Inny pomysł na wkomponowanie Holendra do zespołu miał menedżer „The Reds”. Georginio Wijnaldum odtąd operował w centralnej części boiska, wypełniając znacznie więcej zadań defensywnych, niż miało to miejsce w poprzednim klubie. Ponadto będąc jednym z trójki środkowych pomocników w preferowanym przez niemieckiego menedżera systemie 4-3-3, zaczął grać znacznie bardziej odpowiedzialnie.

Dostosowanie do nowych wymagań nie zajęło jednak zawodnikowi wiele czasu. Holender szybko stał się pierwszym wyborem Jürgena Kloppa przy zestawianiu drugiej linii. Nie bez powodu, gdyż imponował odbiorem piłki, zakładaniem pressingu w odpowiednim momencie oraz umiejętnym rozegraniem na małej przestrzeni. Spełniał wszystkie wymogi menedżera, stając się nieodzownym elementem Liverpoolu. Zawodnikiem od czarnej roboty, który świetnie wkomponował się do zespołu niemieckiego szkoleniowca. Efektem ubocznym zmiany pozycji były jednak znacznie gorsze niż w poprzednich sezonach statystyki Holendra. Georginio Wijnaldum zaczął rzadko wpisywać się na listę strzelców, najczęściej zamiast uderzenia z dystansu czy indywidualnej akcji, wybierając oddanie piłki jednemu z partnerów z linii ataku.











