W spotkaniu otwierającym drugą turę spotkań w grupie D Pucharu Narodów Afryki niespodziewany lider, Gabon, mierzył się z Tunezją.

W inauguracyjnym meczu tej grupy Gabon sensacyjnie pokonał Kamerun po bramce gwiazdy drużyny, Daniela Cousina. Teraz czekała ich konfrontacja z rywalem równie trudnym, mianowicie reprezentacją Tunezji, która jednak swój pierwszy mecz z Zambią tylko zremisowała.
W pierwszych minutach zdecydowaną przewagę mieli piłkarze z północy Afryki, już w 4. minucie strzelał Rageud, zaś później kilka przeprowadzonych akcji skończyło się na obrońcach drużyny przeciwnej. Gabonowi ciężko było przedrzeć się przez linię defensywną Tunezyjczyków. W 26. minucie powinno być 1:0 dla „Nieposkromionych Lwów”, Jooma zwiódł bramkarza Gabonu, ale przegrał w walce bark w bark z powracającym obrońcą i nie był w stanie oddać strzału na pustą bramkę. Tunezyjczycy grali futbol nieco bardziej poukładany, zaś przeciwnicy, mimo iż gorzej zorganizowani, oddawali sporo strzałów na bramkę, jednak często z nieprzygotowanych pozycji. Do przerwy bramki nie padły.
W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. Tunezja dalej atakowała, Gabon mądrze, choć chaotycznie się bronił, próbując wyprowadzać kontrataki, które jednak nie powodowały większego zamieszania pod bramką Mathlouta. Jedyne, czym odznaczali się piłkarze ze środkowo-zachodniej Afryki to niedokładne strzały z dystansu. Jednak najważniejszy cel, w postaci uniknięcia porażki, był przez nich realizowany bez zarzutu. Co ciekawe, w końcówce spotkania Tunezyjczycy jakby opadli z sił, co starali się wykorzystać rywale, jednak nie wykonywali należycie stałych fragmentów gry.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, z którego z pewnością bardziej zadowolony może być Gabon. Z dorobkiem czterech punktów prowadzi on w swojej grupie i jeśli nie poniesie porażki w ostatnim meczu z Zambią, awansuje do dalszej fazy turnieju. Natomiast Tunezyjczycy, aby myśleć o wyjściu z grupy, muszą pokonać Kamerun.











