Nie od dziś poważnym zagrożeniem dla ludzkiego życia jest terroryzm. Większość z nas ma szczęście, że nie przekonała się o tym na własnej skórze. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co czują ludzie dotknięci tym problemem. Dotyczy to zwłaszcza tych, których karze się za to, że ze spotkań z zamachowcami uszli z życiem.
31 stycznia do historii przeszła 27. edycja Pucharu Narodów Afryki. Po raz trzeci z rzędu kontynentalny czempionat Afryki zakończył się triumfem zawodników z Egiptu, a opiekun „Faraonów”, Hassan Shehata, stał się dzięki niemu najbardziej rozchwytywanym szkoleniowcem na Czarnym Lądzie. Egipcjanie cieszą się ze swojego niewątpliwego sukcesu sportowego, cieszą się organizatorzy z zysków z turnieju, cieszą się kibice uraczeni sporą dawką wspaniałych piłkarskich emocji. Nic, tylko spocząć na laurach i upajać się radością z wykonanego zadania. Czy jest w końcu ktoś, kto na turnieju stracił? Problem tkwi w tym, że jednak ktoś stracił i to naprawdę sporo.

Nie ulega wątpliwości, że największym zaszczytem dla każdego piłkarza jest gra w drużynie narodowej, zwłaszcza podczas wielkich turniejów. Za taki należy uznać Puchar Narodów Afryki. Bardzo dobrze chciała się na nim zaprezentować reprezentacja Togo. Do dobrej gry motywowała ich szczególnie konkurencja o miejsce w fazie pucharowej mistrzostw Afryki z głównymi faworytami rozgrywek, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Ghaną. Po opuszczeniu pokładu samolotu, który zabrał zawodników Jeana Thissena do Angoli, Emmanuel Adebayor i spółka zajęli miejsca w autokarze, który miał przetransportować ich do hotelu. Chcieli w nim pozostać do 31 stycznia, dnia meczu finałowego. Niestety, dla paru osób podróż po państwie organizującym tegoroczne zmagania okazała się ostatnią w życiu. Pojazd wiozący Togijczyków został ostrzelany. Mówiło się nawet o śmierci rezerwowego bramkarza. Ostatecznie „skończyło się” na drugim trenerze i jednym z działaczy. Cały kraj pogrążył się w żałobie. Dotknięci tragedią i pogrążeni w smutku piłkarze, na prośbę swojego rządu, ostatecznie zrezygnowali z udziału w turnieju i wrócili do ojczyzny, by zjednoczyć się z rodzinami opłakującymi swoich bliskich. Nie wszyscy jednak podzielili ich ból.
Zanim skończył się tegoroczny Puchar Narodów Afryki, CAF (Confédération Africaine de Football) – afrykański odpowiednik UEFA – podjął decyzję w sprawie graczy Jeana Thissena. Zostali oni pozbawieni prawa udziału w kolejnej edycji czempionatu Czarnego Lądu, która zostanie rozegrana w Gabonie i Gwinei Równikowe. Czy to rozwiązanie było słuszne? Ależ oczywiście! To przecież ucieczka, niechęć skorzystania z szansy danej przez miejscową federację piłkarską, Togo zdezerterowało! Więc, żeby im dołożyć, zdyskwalifikujmy ich na jeszcze dwa lata. A co? Chcieli się wycofać, to mają. Tak ich nauczymy pokory.










