Gdy cały świat skupia swoją uwagę na fatalnej dyspozycji Schalke 04, oni robią wszystko, by przebić klub z Gelsenkirchen i jako pierwsi stracić cień nadziei na przetrwanie. Po 15 kolejkach FSV Mainz zamyka tabelę Bundesligi i jakichkolwiek pozytywów na przyszłość brak. Czy może nas to dziwić? I tak, i nie, bo niby to klub, który co roku kończy praktycznie w drugiej połówce tabeli, ale jednak gra w niej nieprzerwanie od 12 lat. Czy ten rok będzie ostatni?
Słuchając opinii różnorakich ekspertów niemieckiego futbolu, trudno znaleźć takiego, który nie typowałby Mainz do spadku. Bo Schalke to jednak wielka marka, która w końcu przestanie przegrywać (już przestała, zobaczymy, na jak długo). A taki Bielefeld, który przed sezonem był kandydatem numer jeden do pożegnania się z ligą, w tym momencie ma dwa razy więcej punktów od zespołu z Moguncji. Nadzieja pozostaje w FC Koeln, ale same „Kozy” to i tak za mało.
Trenerów tylko nieco mniej niż punktów
Obecnie strata do bezpiecznego miejsca wynosi siedem punktów. Po 15 kolejkach FSV Mainz ma na koncie raptem jedno zwycięstwo. 22 listopada wygrało 3:1 na wyjeździe z Freiburgiem. Nowy rok zaczął się tragicznie. Pomimo dwubramkowego prowadzenia z Bayernem skończyło się kompromitującą porażką 2:5. Przed tygodniem również rywal okazał się lepszy. Tym razem ten z Frankfurtu. Eintracht wygrał ten mecz po dwóch golach z rzutów karnych Andre Silvy.
Ten mecz był debiutem Bo Svenssona, który zastąpił na stanowisku trenera Jana Moritza Lichtego, który prowadził drużynę raptem trzy miesiące. W spotkaniu z Bayernem szkoleniowcem zespołu był Jan Siewert, ale już wtedy było wiadomo, że to opcja tylko na chwilę. Duńczyk jest więc formalnie czwartym szkoleniowcem drużyny w tym sezonie, bo rozgrywki przecież zaczynał Achim Beierlorzer.
Bo Svensson to były piłkarz FSV Mainz. Barwy tego klubu reprezentował przez cztery lata. Na Opel Arena przyszedł po 1,5-rocznej przygodzie w drugoligowym austriackim FC Liefering. I ta kwestia wzbudza największe wątpliwości, bo gdy twoimi poprzednikami są Juergen Klopp czy Thomas Tuchel, to czy osoba pracująca w Austrii, i to nie na najwyższym poziomie w tym kraju, to ktoś odpowiedni do pracy w topowej lidze Europy?
Odpowiedź poznamy za klika miesięcy. Cel postawiony przed Duńczykiem jest jeden i jest on oczywisty. Utrzymanie zespołu z Moguncji dla tego wciąż młodego trenera będzie największym wyzwaniem w karierze. Svensson nie powinien mieć problemu z aklimatyzacją w klubie, gdyż spędził tam pięć lat, pracując jako trener grup młodzieżowych, więc zna filozofię klubu jak mało kto.











