Trener klubowy jest jak murarz. Selekcjoner zajmuje się aranżacją wnętrz. Jego zadaniem jest stworzenie ducha drużyny, a nie trenowanie. Nagonka na Obraniaka trwa, a Fornalik umywa ręce jak Piłat. Właściwie pełni zatem swoją funkcję? Nie.
Nie jestem zwolennikiem występów Obraniaka, Perquisa, Boenischa czy Polanskiego w kadrze. Żaden z nich nie odmówiłby gry dla kraju, w którym się wychowywał. Ludo nie powiedziałby: „Excusez-moi, monsieur Domenech albo Blanc, ale ja czekam na powołanie z Polski, bo tam miałem dziadka”. Tak samo Perquis czy Boenisch. Nasza reprezentacja zawsze jest dla nich drużyną drugiego wyboru. Mały Ludo po skwerach Metz ganiał w koszulce Platiniego, nie Kazimierza Deyny. Jego marzeniem nie była gra w reprezentacji Polski. To jest moja opinia. Podobne zdanie ma wielu dziennikarzy. Żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo głosu. Ale na Boga! To Fornalik jest trenerem, to on zaufał Obraniakowi, to jemu Ludo ratował dupę, dorzucając piłki na nos Mierzejewskiego i Glika!

Obejmując drużynę, Fornalik musiał wiedzieć, kto kogo lubi, kto się nienawidzi. Skoro postawił na Obraniaka, widząc w nim kreatora, powierzając przy tym egzekwowanie stałych fragmentów, musiał być pewien swojej decyzji w 100%. Musiał wiedzieć doskonale, jakie konsekwencje przyniesie taka decyzja. Musiał zdawać sobie sprawę, że Lewandowski może marudzić, że Błaszczykowski też może fukać, były tego symptomy na Euro. Dlaczego więc Fornalik nie broni swojej decyzji? Może on w ogóle nie podejmował żadnych postanowień? Przyjął spadek po Smudzie z dobrodziejstwem inwentarza, bez głębszej refleksji.
Niedopuszczalna jest sytuacja, w której Obraniak przyjeżdża na zgrupowanie kadry ze spuszczoną głową. Absurdem jest to, że rozgrywający reprezentacji Polski na kilkadziesiąt godzin przed kluczowym dla tych eliminacji meczem zaprząta sobie głowę krytyką, którą jest zewsząd zalewany. On powinien w spokoju trenować, czuć wsparcie selekcjonera, wsparcie drużyny, powinien kipieć energią, chęcią zwycięstwa. Tymczasem jest jakby nieobecny, nie ma go. Już jest przegrany, a nawet nie wyszedł na murawę.
Znamy zdanie Bońka, ba, jak już wspomniałem, zgadzam się z tak postawioną sprawą. Ludo został przez prezesa zrugany, a Fornalik milczy. Nie odzywa się, nie broni zawodnika. Jeżeli nie broni Ludo, to znaczy, że nie broni swoich decyzji. Boniek zatem – idąc drogą dedukcji – skrytykował Fornalika, a ten nic.











