Wielka sensacja jest blisko. Bardzo słaby początek sezonu Śląska okazał się preludium do wspaniałej przemiany zespołu, który przez kilkanaście meczów poległ tylko dwa razy. Ojciec tego sukcesu, Orest Lenczyk, wraz z szkoleniowcem Ruchu oceniali to spotkanie na pomeczowej konferencji.
Orest Lenczyk (Śląsk Wrocław): – To był mecz, w którym było trochę gry, trochę taktyki, trochę kopania piłki, trochę sytuacji. Trzy bramki. Fauli – ale nie sądzę, żeby wynikały one z brutalności – też trochę. To wszystko działo się w kotle, w którym nerwy odgrywały ogromną rolę. Wygraliśmy trudny mecz. W drugiej połowie Ruch grał mądrze, ale zabrakło mu szczęścia. Trudno po takim spotkaniu ocenić obie drużyny. To był bardzo nerwowy mecz.
Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów): – Mój zespół pokazał w drugiej połowie na co go stać. Szkoda, że nie udało się zremisować. To był na pewno lepszy mecz niż ostatnie spotkanie z Polonią Warszawa. Pomimo sytuacji, która obecnie panuje na polskich stadionach i braku dopingu kibiców, mój zespół pokazał, na co go faktycznie stać. Zmierzyliśmy się z tą sytuacją. Żałuję tylko, że nie udało się zremisować tego meczu, bo mieliśmy wiele dogodnych sytuacji, których nie udało się wykorzystać. Gratuluję drużynie Śląska zwycięstwa, zwłaszcza, że teraz jest bliska gry w europejskich pucharach.
Dzięki wygranej Śląsk zajmuje drugie miejsce i jest panem swojego losu – jeżeli wygra, to w przyszłym sezonie zobaczymy go w europejskich pucharach. Jeśli wrocławianom u siebie nie uda się pokonać Arki, dużo będzie zależało od Ruchu, który pojedzie do Białegostoku i urywając punkty może też pozbawić Jagiellonii prawa do gry w rozgrywkach Ligi Europejskiej.










