Ruch Chorzów pokonał w ostatnim spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy w 2011 roku Koronę Kielce 4:1. Po meczu trener „Niebieskich”, Waldemar Fornalik, przyznał, że pozycja wyjściowa jego zespołu przed spotkaniami wiosennymi jest zadowalająca.
– Bardzo nam zależało, żeby jesienną część sezonu, udaną dla drużyny, zakończyć zwycięstwem. Ta wygrana to taka wisienka na torcie. W pewnym momencie mecz stał się dla mojego zespołu trudny, bo przy prowadzeniu 3:0 straciliśmy gola do szatni. Drużyna zagrała jednak konsekwentnie, ograniczyła możliwości dochodzenia do sytuacji bramkowych rywala, happy endem była czwarta bramka Pawła Abbota. Przerwę w rozgrywkach rozpoczynamy w dobrych nastrojach, mamy 29 punktów i pozycja wyjściowa do wiosennych meczów jest bardzo dobra – powiedział trener Ruchu Chorzów, Waldemar Fornalik.

– Zagraliśmy słabo, anemicznie. Założenia były takie, żeby przyjąć chorzowian na własnej połowie i kontratakować. Nie udało się tego zrealizować, daliśmy się zepchnąć pod własną bramkę i po błędach straciliśmy gole. W drugiej połowie zagraliśmy już odważniej, ofensywniej i szkoda, że nie udało się strzelić drugiej bramki. Polegliśmy. Porażkę trzeba przyjąć na klatę. Sytuacja nie jest dramatyczna, ale przegrana boli – powiedział opiekun Korony Kielce, Leszek Ojrzyński.
– Mam pretensje do siebie, bo mogłem inaczej zestawić skład i przygotować inną taktykę. Jeżeli tak będziemy grali wiosną jak dziś w pierwszej połowie, to będziemy pewniakiem do spadku. Dobrze, że teraz mamy przerwę w rozgrywkach; musimy po męsku porozmawiać i wziąć się do roboty, a jest nad czym pracować – dodał szkoleniowiec.











