Eredivisie wychowała setki wspaniałych snajperów. Cruyff, van Basten, van Nistelrooy, van Persie, Hasselbaink, van Hooijdonk, Rensenbrink, można wymieniać i wymieniać, i wymieniać. Jednak w pierwszej trójce najlepszych strzelców w historii ligi holenderskiej z wyżej wymienionych znajduje się tylko Cruyff. Skuteczniejsi byli Ruud Geels i znany pod ksywką „Mister PSV” Willy van der Kuijlen.
Van der Kuijlen urodził się w miejscowości Helmond i pierwsze futbolowe kroki stawiał właśnie w tym mieście. Nie zagrał jednak nigdy w pierwszej drużynie Helmond Sports. Zanim otrzymał szansę, przeniósł się do Eindhoven, gdzie szybko pokazano jego talent przed szerszą publicznością. Willy na stadionie Phillipsa zaliczył prawdziwe wejście smoka. W pierwszym sezonie, mając zaledwie 18 lat, trafiał do siatki 20 razy. W kolejnym jeszcze powiększył ten dorobek, zdobywając 23 gole i zgarniając przy okazji tytuł króla strzelców. W następnych dwóch sezonach nie zatracił regularności, strzelał po 21 bramek, potem zaliczył słabszy rok, by w kolejnym znów zostać królem strzelców z 26 trafieniami na koncie. Po sześciu sezonach był już w holenderskim klubie 100. Można powiedzieć, że zanim pojawił się Willy, Holandia nie miała snajpera takiego kalibru. Nagle jednak stało się coś niewytłumaczalnego, bo oprócz supersnajpera z Eindhoven na horyzoncie pojawiło się jeszcze kilku innych piłkarzy światowej klasy.

W tym samym czasie co van der Kuijlen w PSV w Ajaksie pojawił się Johan Cruyff. Strzelał jeszcze więcej bramek (trafił do klubu 100 w ciągu pięciu lat od debiutu) i zadziwiał niezwykłą fantazją w grze, spychając tym samym Willy’ego na drugi plan. Trzecim do kompletu był Szwed Ove Kindvall, który w Feyenoordzie był prawdziwą maszynką do strzelania bramek. „Skiete Willy”, bo tak go wówczas nazywano, pod względem skuteczności nie był dużo gorszy od wymienionej dwójki, ale trofea zdobywały wówczas Ajax i Feyenoord. Pozostał więc głęboko w cieniu, oddając palmę pierwszeństwa sławniejszym kolegom, którzy triumfowali również na arenie europejskiej.
Później na chwilę zatracił też swoją skuteczność, ale nie trwało to zbyt długo. Po dwóch latach posuchy as PSV strzelał jak nawiedzony. W sezonie 1973/1974 strzelił 27 bramek, lecz mimo to nie pojechał na mistrzostwa świata w Niemczech. W kolejnych latach utrzymywał doskonałą skuteczność, zdobywał kolejno 28, 27 i 24 gole w Eredivisie. Ostatni sezon przed mundialem w Argentynie był nieco słabszy i w efekcie znów zabrakło dla niego miejsca w kadrze. Pominięto go też przy ustalaniu składu na mistrzostwa Europy w 1976 roku. Trochę to dziwne, bo w owym czasie jego bramki w końcu przekładały się na sukcesy PSV, które w latach 1975, 1976 i 1978 świętowało tytuł mistrzowski. Mało tego, w europejskich pucharach również imponował skutecznością. W 1975 roku z dorobkiem siedmiu bramek został najlepszym strzelcem Pucharu Zdobywców Pucharów. Na dodatek w sezonie poprzedzającym turniej w Argentynie PSV zdobył Puchar UEFA, strzelając w meczu finałowym jedną z trzech bramek. – – opowiadał nasz bohater w wypowiedzi dla UEFA.com. Czy to możliwe, że taki piłkarz był pomijany w drużynie narodowej? Van der Kuijlen zagrał w niej co prawda 22 razy i strzelił siedem goli, ale nie pojechał na żaden turniej. To niewytłumaczalne.












