Polskie kluby od wielu lat nie odgrywają znaczącej roli w europejskich pucharach. Jednak nie zawsze tak było. W latach 70. sukcesy odnosiła nie tylko reprezentacja Polski, również kluby znad Wisły nie miały się czego wstydzić w Europie. Największy sukces odniósł Górnik Zabrze, dochodząc w 1970 roku do finału Pucharu Zdobywców Pucharów.
Do rozgrywek pucharowych zabrzanie przystępowali po rocznej przerwie na arenie międzynarodowej. Trzecie miejsce zajęte w lidze i zdobyty Puchar Polski dawały Górnikowi przepustkę do rozgrywek pucharowych, lecz w tamtych czasach ważniejsza od sportu była polityka. Agresja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację miała swój oddźwięk w futbolowym świecie i po powtórzonym losowaniu, po którym kluby z krajów socjalistycznych miały trafić na siebie w pierwszej fazie, polskie zespoły wycofały się z rozgrywek. A szkoda, bo oprócz Górnika Zabrze mocnym składem dysponowały również warszawska Legia oraz Ruch Chorzów. Okazało się jednak, że dla zabrzan ten odpoczynek wyszedł na dobre.

Marsz Górnika w PZP rozpoczął się od wyjazdu do Grecji i pojedynku z Olympiakosem Pireus. Wyjazdowy remis 2:2 i zwycięstwo 5:0 na własnym stadionie nie pozostawiały złudzeń w kwestii, która z tych drużyn jest lepsza. Grecy dostali w tym dwumeczu solidną lekcję futbolu, a najbardziej dał się we znaki greckim piłkarzom Erwin Wilczek. Legendarny napastnik Górnika Zabrze trzykrotnie znalazł sposób na pokonanie bramkarza Olympiakosu, wyprowadzając swój klub na prowadzenia zarówno w pierwszym, jak i drugim spotkaniu. Niewielu pamięta, że Wilczek to najbardziej utytułowany piłkarz, jaki występował w lidze polskiej. Przez 15 sezonów gry w Górniku Zabrze dziewięciokrotnie świętował zdobycie mistrzostwa Polski i sześciokrotnie wygrywał w rozgrywkach Pucharu Polski.
Kolejną przeszkodą na drodze Górnika był szkocki Glasgow Rangers. Przed tym spotkaniem wielu ekspertów sądziło, że zespół z ulicy Roosvelta zakończy przygodę z europejskimi pucharami, lecz jak się okazało, boisko napisało zupełnie inny scenariusz. Górnik z łatwością odprawił Szkotów, dwukrotnie zwyciężając 3:1. Bohaterem Ślązaków był Włodzimierz Lubański, który popisał się swoimi snajperskimi umiejętnościami i strzelił dwie bramki w pierwszym spotkaniu, dokładając trzecią w meczu rewanżowym.
W ćwierćfinale na Górnika czekał zespół Lewskiego Sofia. Bułgarzy w poprzednich rundach wyeliminowali islandzki Vestmannaeyjar oraz szwajcarski St.Gallen, nie tracąc żadnej bramki i aż trzykrotnie gromiąc rywali wynikiem 4:0. Dla Górnika zespół Lewskiego okazał się znacznie trudniejszą przeszkodą niż poprzedni rywale, ale nie na tyle trudną, żeby pogrzebać marzenia piłkarzy z Zabrza o półfinale PZP. Po porażce w meczu wyjazdowym 2:3 górnicy zwyciężyli na Stadionie Śląskim w Chorzowie 2:1 i przy stutysięcznej widowni uzyskali awans do kolejnej rundy.











